Szukaj:Słowo(a): biznes plan wzory biznes planu

Bardzo pilnie potrzebuję wzór biznes planu, najlepiej w formie
elektronicznej (*.xls).
Jest to dla mnie bardzo ważne i dlatego bardzo proszę o pomoc.
(najlepiej na priv).



Przecież nie ma czegoś takiego... A może to ja się mylę? Niech mnie ktoś
wyprowadzi z błędu jeśli tak nie jest.

Może być wzór prognozy bilansu, rachunku wyników i cash flow, ale biznes plan
to w dużej mierze opisówka, muszą być dodatkowe wyliczenia (kwoty w bilansie
i w rachunku wyników nie powinny być wyssane z palca), a one zależą już
od konkretnego przedsięwzięcia. Przy produkcji trzeba przykładowo skalkulować
koszt wytworzenia produktów, powinno być też przeprowadzone badanie rynku,
założenia kosztów stałych, ustalenie źródeł oraz kosztów finansowania...
itede itepe.

Chyba że chodzi Ci o wzór bilansu, rachunku zysków i strat i cash flow,
ale nie nazywaj tego biznes planem.

Witam,
proszę o informacje dot. obliczania efektywności inwestycji, bardziej pod
kątem praktycznym.
Dzięki za wszelkie wskazówki.
pozdrawiam



Normalne wzory na NPV IRR MIRR PI i jakie tam jeszcze znajdziesz.
a kąt praktyczny jest taki
albo z planowania finansoego sciągasz dane i podstawiasz albo z danych
historycznych (Wtedmasz pewność wyniku)

Natomiast samej inwestycji to my Ci tu nie wycenimy rzetelnie jeżeli nie
przedstawisz rzetelnego planu finasowego.A żeby zrobić rzetelny plan
finansowy to trzeba mnóstwo marketingowych rzeczy uwzględnić by poczynić
realne założenia.ITP ITD

biznesplanu??????:

Pzdr,
AD

[..........]
| Pomozemy Ci w tym opracowujac wniosek o dotacje oraz wymagany BIZNES PLAN
| Profesjonalnie, szybko, niedrogo!

"pomoc" ---"niedrogo" ???

"BIZNES PLAN? ---sadzac po wersalikach sami jestescie pod wrazeniem, ze

i to ma byc "doradztwo europejskie"?   ---przeciez to pachnie wiocha na
kilometr...



A tu musze sie z Toba niezgodzic. Chyba nie widziales wniosku o dotacje i
wzoru biznes planu do niego jak i wytycznych. Poczytaj. Jesli robisz to gratis
to zrob dla mnie prosze.




--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


Od 15 listopada wprowadza 4 nowe plany taryfowe:



Interesujace. Dla uzytkownikow prywatnych nie jest to jakas straszna
rewelacja. Widac ze wzorem Idei oferty zostaly przygotowane glownie z
mysla o malym i srednim biznesie.

Dwa pierwsze plany sa wyraznie mniej korzystne niz oferta optimy, ale
Moja10 moze byc juz IMHO dla wielu uzytkownikow prywatnych bardziej
korzystna niz dawne halo.

4. Moja 100:abonament 99,90, pakiet minut 100 pakiet sms w
abonamencie 20
minuta do wszystkich op. 8:00-18:00 1,00 (pon-pt),od 18:00-8:00(pon-pt
wekendi swieta) 0,60



Najciekawsza jest wlasnie Moja100. Moglaby sie wlasciwie rowniez
nazywac Optima 120/180 killer. Jest co najmniej rownie atrakcyjna jak
te taryfy i wydaje sie ze caly cennik zostal przygotowany z mysla
zatrzymaniu starych i pozyskaniu nowych klientow o mniej takich
potrzebach.

Natomiast bardzo dziwne wydaje mi sie ze nie ma tu jeszcze jednego
planu dla tych naprawde duzo dzwoniacych. Tak jak jest wydaje mi sie ze
nowa oferta jest zdecydowanie mniej atrakcyjna dla duzo dzwoniacych
abonentow taryfy VIP. Nie ukrywam ze takie dzialanie ze strony Ery
wydaje mi sie dosc zagadkowe. Zreszta to samo widac z Optimy. Uznali ze
popyt wsrod uzytkownikow prywatnych dzwoniacych powyzej powiedzmy 500
zl jest tak sztywny, czy co???

wojtas

Sent via Deja.com http://www.deja.com/
Before you buy.

witam, czy ktoś może mi powiedzieć jak napisać bines plan...albo gdzie gę znaleźć wzór takiego biznes planu????? staram sie o pożyczkę w UP i muszę taki biznes plan sporządzić. proszę o radę, dzięki:)



Znajdziesz tu wiele cennych informacji http://www.biznesforum.pl/biznesplan-vt2320.html
Chce założyć małą (a jak mała to się jeszcze zobaczy) przydomową masarnie w której będę robił swojskie wędliny (bardzo pyszne wędliny:) najlepsze na świecie:)

i właśnie muszę napisać biznes plan który jak ogólnie wiadomo jest potrzebny:)

więc proszę o pomoc w pisaniu tego biznes planu:)

o przesłanie gotowego który będę mógł przerobić na własne potrzeby:)
lub o przesłanie jakiegoś wzoru
lub ogólnej pomocy jak pisać poszczególne pozycje biznes palanu

Pozdrawiam:)
i bardzo dziękuje za pomoc:)
ZPORR to Zintegrowany Program Operacyjny Rozwoju Regionalnego. Chodzi pewnie o biznes plan wykonany wg zalecanego przez nich formularza / wzoru.

Sam szablon można pobrać na ich stronie w wersji z 2006 r.

Nigdy nie widziałem tak wykonanego biznes planu. Jeśli biznes plan stajni jest już gotowy to trzeba go tylko przerobić wg szablonu. Będzie to czasochłonne, ale obejść się tego nie da.
1
Nie rozumiem dlaczego każdy myśli, że biznes plan to cos standardowego. Duży popyt na przykładowe rozumiem - są bezpłatne. Ale nadają się do szkoły lub jako przykład na stworzenie własnego na dotację PUP. Te bardziej skomplikowane zawierają kilka chwytów, przez które trzeba przejść i prosze o tym pamietać. Bo inaczej to będzie tak, jakby na rynku był dostępny tylko jeden wzór sukienki i jeden model samochodu. Fajnie? Dla mnie nie bardzo. Jeżeli ktoś potrzebuje pomocy przy stworzeniu UNIKALNEGO biznes planu, zapraszam do kontaktu na PRV.
Witam wszystkich planuję otworzyć swój własny biznes videofilmowanie albo sklep odzieżowy potrzebuję jakiegoś gotowego biznes planu bo nie wiem jak to napisać. Korzystałem ze wzorów i nic mi nie wychodzi. proszę was o jakieś przykłady. z góry dzięki



Ale konkretnie co Ci nie wychodzi? Nie potrafisz opisać swojego pomysłu na biznes? Czy może masz kłopoty z finansami?
Jeżeli masz dojścia do wzorów, to weź przykładowy biznes plan jakiegokolwiek sklepu ( najlepiej odzieżowego, ale niekoniecznie - może być nawet spożywczy) i spróbuj na jego podstawie stworzyć swój biznes plan. Musisz znać swoje finanse: ile sprzedajesz, jakie koszty miesięczne ponosisz, itd.
Jedź po kolei poszczególnymi punktami:
wprowdzenie
plan organizacyjny
plan marketingowy
SWOT
Prognoza finansowa

Kolejność jest różna w różnych biznesplanach. Spróbuj coś sam sklecić. Jeśli napotkasz problemy, to napisz co konkretnie Ci się nie zgadza, albo nie wychodzi . Coś poradzimy.
1
Jeśli ktoś z was chce wzór biznes planu na załozenie działalności gospodarczej to chetnie udostępnię na PW. Posiadam również wzory biznes planów na rozwijanie działalności gospodarczej - różnią się one od siebie. W pierwszym przypadku musisz pokazać, ze ci się uda, nie mając jeszcze rozkręconej firmy, a w drugim przypadku musisz udowodnić, że nie przeinwestujesz w już istniejącej firmie. Pozdrawiam
1
Jeśli ktoś z was chce wzór biznes planu na załozenie działalności gospodarczej to chetnie udostępnię na PW. Posiadam również wzory biznes planów na rozwijanie działalności gospodarczej - różnią się one od siebie. W pierwszym przypadku musisz pokazać, ze ci się uda, nie mając jeszcze rozkręconej firmy, a w drugim przypadku musisz udowodnić, że nie przeinwestujesz w już istniejącej firmie. Pozdrawiam


Bardzo proszę o wzory tych biznes planów.Dziękuję i pozdrawiam.
Zostałam poproszona przez siostrę mojego chłopakao napisanie biznes planu o działalnośc gospodarczą generalnie chodzi im o wynajem garażu i naprawy aut czyli tak jakby mały warsztacik co prawda miałam w LO o biznes palnie ale niestety wiem że sama sobie nie poradzą i Prosiła bym o jakies wskazówki czy jakies fajne wzory.

Z góry bardzo dziękuję

http://www.podkarpackie.pl/index.php?nn=684

6 lipca 2005 r. o godz. 12.00 w Sali 102 gmachu Sejmu RP odbyło się
spotkanie Marszałka Województwa Podkarpackiego Leszka Deptuły i Dyrektora
Departamentu Geodezji, Transportu i Gospodarki Mieniem Urzędu
Marszałkowskiego Stanisława Nowaka z Ministrem Infrastruktury Krzysztofem
Opawskim, Podsekretarzem Stanu ds. finansowania infrastruktury i
restrukturyzacji kolei Grzegorzem Mędzą oraz Prezesem Zarządu, Dyrektorem
Generalnym PKP S.A. w Warszawie Andrzejem Wachem i Prezesem "PKP Przewozy
Regionalne" Sp. z o.o w Warszawie Leszkiem Rutą.
      Spotkanie zostało zorganizowane z inicjatywy przedstawicieli
związków zawodowych zakładów przewozów regionalnych w Rzeszowie oraz
dzięki pomocy posłów z naszego regionu - Władysława Stępnia i Tadeusza
Kalenieckiego, którzy również wzięli udział w rozmowach. W spotkaniu
uczestniczyli także Wojewoda Podkarpacki Jan Kurp oraz przedstawiciele
związków zawodowych PKP w Rzeszowie.

      Tematem spotkania było omówienie możliwości utworzenia Podkarpackiej
Spółki Przewozy Regionalne , o co od ponad roku zabiega samorząd
województwa. Od pewnego czasu rozmowy w tej sprawie stanęły w martwym
punkcie, w związku z czym wizyta władz naszego regionu w Warszawie mająca
na celu skonkretyzowanie działań w tym kierunku była konieczna. Strony
wymieniły poglądy i zadeklarowały chęć współpracy przy utworzeniu spółki.
W trakcie rozmów zarówno Minister Opacki, jak i Prezes PKP S.A. Andrzej
Wach wyrazili przychylność dla projektu powołania Podkarpackiej Spółki
Przewozy Regionalne. W wyniku rozmów, w ciągu najbliższych 2-3 dni
zostanie powołany zespół roboczy, który zajmie się opracowaniem
szczegółowego biznes planu. Plan działania spółki musi powstać przy
ścisłej współpracy jej głównych udziałowców, czyli PKP Przewozy Regionalne
w Warszawie i Samorządu Województwa Podkarpackiego. Dzisiejsze rozmowy
należy uznać za krok milowy, który mamy nadzieję doprowadzi w najbliższym
czasie do powstania PKP Przewozy Regionalne w Rzeszowie.



jak już powstanie to może uruchomią tanie pociągi na trasie do warszawy coś
na wzór słonecznego w KM :) no i żeby jeszcze jechał trochę krócej niż teraz
jeżdzą pospieszne (7-8 godzin)

Szanowni Grupowicze!
Bardzo pilnie potrzebuję wzór biznes planu, najlepiej w formie
elektronicznej (*.xls).
Jest to dla mnie bardzo ważne i dlatego bardzo proszę o pomoc.
(najlepiej na priv).




| "pomoc" ---"niedrogo" ???

| "BIZNES PLAN? ---sadzac po wersalikach sami jestescie pod wrazeniem,
ze

| i to ma byc "doradztwo europejskie"? ---przeciez to pachnie wiocha na
| kilometr...

A tu musze sie z Toba niezgodzic. Chyba nie widziales wniosku o dotacje i
wzoru biznes planu do niego jak i wytycznych. Poczytaj. Jesli robisz to
gratis
to zrob dla mnie prosze.



Gratis nikt Ci tego nie zrobi, ale dlatego, ze to jest sporo czasu, a nie
wiedza tajemna.
Gratis mozesz za to uzyskac doradztwo w wielu panstwowych instytucjach lub
organizacjach pozarzadowych.

Wiec rozsadny czlowiek robi tak:
- ma pomysl (od pomyslu przede wszystkim zalezy szansa na dotacje)

swojemu
- idzie do odpowiedniej organizacji lub instytucji, pokazuje to, pyta o
swoje watpliwosci, prosi o sprawdzenie bledow; jesli to duza rzecz lub duzo
do poprawiania, to moze musiec zaplacic za doradztwo, ale znacznie, znacznie
mniej niz w komercyjnych firmach
- sam sobie przepisuje na poprawnie, ewentualnie pokazuje drugi raz do
sprawdzenia i wysyla.

Chyba ze czlowiek ma duzo pieniedzy, nie chce poswiecac na to tyle swojego
czasu i wtedy moze do tego wszystkiego kogos wynajac - ale wtedy bierze sie
firme konsultingowa istniejaca na rynku dluzej niz te, ktore sie pojawily
rowno z Unia.

Problem w tym, ze ludzie sa niedoinformowani i wiele takich firm chce zrobic
na tym niedoinformowaniu biznes.

Ja pracuje w organizacji non-profit, mamy projekt unijny, zbieralismy do
niego firmy (ktore nic nie musialy placic - pieniedzy do reki tez wprawdzie
nie dostawaly, ale za to liczne niematerialne uslugi, jak poprowadzenie ich
za reke przez ekspertow, warsztaty, duzo wiedzy) i wiele z firm, ktorym to
zaproponowalismy, podchodzilo do tego nieufnie i pytalo nas wielokrotnie,
czy nie jestesmy firma akwizycyjna i nie wystawimy im na koncu rachunku. :D
Niektore nie daly sie przekonac, ze jest cos za darmo i sporo na tym
stracily.

Wiec, drodzy przedsiebiorcy, zanim skorzystacie z "doradztwa europejskiego"
za duza oplata, sprawdzcie, ile Wam moga pomoc:
- punkty KSU ( www.parp.gov.pl/ksu )
- organizacje pozarzadowe, zwlaszcza rozne zwiazki przedsiebiorcow
- urzednicy w panstwowych instytucjach w odpowiednich dzialach.

Przepraszam za kazanie, o firmie z poczatku watku nic nie wiem i moze nie
nalezy do tych wykorzystujacych niewiedze - ale wiele firm tego typu
utrudnia dzialalnosc rzetelnym, czasem dotowanym z Waszych podatkow i z
samej Unii, doradcom (brrr, to slowo tez juz ma zepsuta opinie).

pozdr
Immona

1
Witajcie
Złożyłam już wniosek do Bonificjenta ten pierwszy by dostać sie na szkolenie i zakwalifikować do programu , zastanawiam sie jak długo moze potrwać rozpatrywanie



Najprościej było zapytać przy składaniu formularza :-) miałabyś informację z pierwszej ręki.
Moim zdaniem potrwa to ok. 2 tygodni od momentu zakończenia przyjmowania zgłoszeń. Wtedy powinna pojawić się lista osób zakwalifikowanych, natomiast kiedy rozpoczną się szkolenia, o to już trzeba pytać Beneficjenta.

PS. U jakiego Beneficjenta złożyłaś wniosek? Może będę w stanie ci podać bardziej szczegółowe informacje, bo w woj.Świętokrzyskim monitoruję to na bieżąco.

nie wiecie jaki czas trzeba czekać na wypłacenie kasy jak bym sie zakwalifikowała ????



Zakładając, że szkolenia rozpoczną się w połowie listopada, to przy optymistycznym scenariuszu może być to styczeń...

a i jeszcze jedno - ten cały główny biznes plan to napisać trzeba na jakimś już gotowym wniosku -jak tak to moze macie link do niego /---.czy trzeba samemu po swojemu pisać czy są jakieś wytyczne - chcę to mieć naszykowane - bo zależy mi na czasie /



Każdy Wojewódzki Urząd Pracy tworzył dokumentację konkursową, która również zawiera (dla informacji Beneficjantów, a nie Beneficjentów Ostatecznych) wzory wszystkich załączników, które będą wymagane od uczestników projektu. Jest również załącznik ze wzorem biznes planu.
Beneficjenci mogą sobie stworzyć swój wzór ale pod warunkiem, że będzie one zawierał co najmniej takie same informacje jak ten z dokumentacji konkursowej. Można zatem przyjąć, że ten wzór będzie bardzo podobny do tego umieszczonego w dokumentacji konkursowej.

Jeśli chcesz zobaczyc ten wzór to podaję link do dokumentacji konkursowej z woj. Świętokrzyskiego:
http://www.wup.kielce.pl/pokl/index.php ... &Itemid=69

Na samym dole jest plik PDF z dokumentacją który ma ok 100 stron, na stronie 72 jest wzór biznes planu o który pytasz.
Potrzebowałabym przykładowego biznes planu związanego z handlem. Nie ma dla mnie znaczenia co bedzie przedmiotem handlu Biznes plan i tak potrzebuję tylko na wzór aby mieć od czego zacząć.
W zwiazku z prośbą o publikację kilku informacji na forum w związku z harmonogramem postępowania po złożeniu biznes planów, poniżej znajdują się odpowiednie informacje:
Po ocenie b.pl. przez dr Skrzypka, wydajemy decyzję kto otrzyma pomostówkę i wtedy w ostatnim tygodniu czerwca należy założyć firmę i wnioskować do nas o pomostówkę. Wzór wniosku o wsparcie pomostowe znajduje się w materiałach z Biura Projektu. Do wniosku należy dorzucić załączniki, które są wymienione we wniosku:
1. potwierdzenie wykonania usługi szkoleniowo-doradczej - wystawiane przez nas

2. kopia dokumentu poświadczającego rejestrację działalności
gospodarczej

3. kopia nadania numeru REGON,

4. kopia dokumentu tożsamości zawierającego PESEL Beneficjenta
Ostatecznego (Mikroprzedsiębiorcy),

5. biznes plan na okres 2 lat od dnia zarejestrowania działalności
gospodarczej,

6. zaświadczenia o pomocy de minimis otrzymanej w ciągu 3 kolejnych lat poprzedzających dzień złożenia wniosku, wydane na podstawie przepisów o postępowaniu w sprawach dotyczących pomocy publicznej - tego nie będzie.

7. dane o pomocy publicznej otrzymanej przez Beneficjenta Ostatecznego (Mikroprzedsiębiorcę), obejmujące informacje sprzed dnia 31 maja 2004 roku. - tego też nie będzie.

8. kopia aktualnego dokumentu poświadczającego zgłoszenie w ZUS (ZUS ZUA/ZZA ZUS ZFA/ZPA)/KRUS lub zaświadczenie o niefigurowaniu w ewidencji ZUS/KRUS

Po akceptacji przez nas wniosku, podpisujemy z Wami umowę o udzielenie
wsparcia pomostowego. Następnie wnioskujemy do UM o pieniądze dla Was, tak abyście już od lipca mieli środki w wysokości 700zł na działalność firmy. Wnioskujecie również o jednorazową dotację i my to rekomendujemy lub nie, ale ostateczną decyzję wydaje UM. Decyzja powinna być wiadomo albo jeszcze w lipcu albo dopiero w sierpniu. Tyczy się to dotacji inwestycyjnej. To, jak proces będzie wyglądał krok po kroku od początku szkoleń "wisi" na www w materiałach z Biura Projektu. Plik nazywa się "PROCEDURA dot. BOwDz25ZPORR.doc"
witam, czy ktoś może mi powiedzieć jak napisać bines plan...albo gdzie gę znaleźć wzór takiego biznes planu????? staram sie o pożyczkę w UP i muszę taki biznes plan sporządzić. proszę o radę, dzięki:)
Witam wszystkich planuję otworzyć swój własny biznes videofilmowanie albo sklep odzieżowy potrzebuję jakiegoś gotowego biznes planu bo nie wiem jak to napisać. Korzystałem ze wzorów i nic mi nie wychodzi. proszę was o jakieś przykłady. z góry dzięki
ja tez szukalem biznes planu wedlug rady (google) i znalazlem... gotowy biznes plan tylko 150 zl i tak w kolko. a ja szukam tylko wzoru. czy ktos mi pomoze. serdeczne dzieki :wink:
Witam
Mógłby ktoś podesłać na maila jvc_zdw@op.pl swój biznes plan firmy transportowej który posłużyłby mi jako wzór do stworzenia swojego biznes planu? Prośba kierowana jest głównie do studentów kierunku transport bo to oni mieli do zrobienia coś w ten deseń w ubiegłym roku.
Na stronie:
http://www.gupkrakow.pl/index.php?optio ... lect&id=20

Można pobrać pliki:
- Wzór Biznes Planu
- Instrukcja do Biznes Planu
Są to materiały jakie należy przygotować aby uzyskać dofinansowanie z Urzędu Pracy na otwarcie działalności.

Zła wiadomość jest taka że nie wygląda to za ciekawie. Można sadzić iż doradcy ARP będą mieli podobnie wysokie wymagania odnośnie przygotowania biznes planu. Standardowy stoczniowiec raczej nie będzie się porywał na pisanie biznesplanu i prowadzenie analiz rynku itp dziwnych spraw, które nie zawsze mają odniesienie do tego czy interes wypali.

Mam nadzieję że ARP przewidziało taką sytuację i będą odpowiednie szkolenia dla osób które chcą założyć własną działalność. Więc pewnie będą szkolenia pt. PRZYGOTOWANIE DOBREGO BIZNES PLANU

Dobra wiadomość jest taka że w internecie jest pełno gotowych przykładowych i w pełni opracowanych biznesplanów i nie warto się męczyć z biurokracją. Cena to kilkadziesiąt złoty za przykładowy biznes plan i kilkaset złoty za biznesplan na zlecenie. Na http://www.allegro.pl biznes plan sklepu spożywczego to koszt kilku złotych Jeżeli planujemy otwarcie sklepu wystarczy zmienić biznes plan do własnych potrzeb w zależności od tego co będziemy sprzedawać i gotowe.

ZAKUP PRZYKŁADOWEGO BIZNES PLANU - LINKI:
http://www.allegro.pl/search.php?string=biznes+plan&order=p
http://www.allegro.pl/search.php?string=biznesplan&order=p
"Etyka" mediów czyli jedna wielka manipulacja...

O co naprawdę chodziło ‶Dziennikowi”?

W zachowaniu ‶Dziennika” w sprawie Kataryny od początku coś śmierdziało: szantaż, ordynarne kłamstwa, zmanipulowane tytuły i przykrywanie sprawy dyskusją o anonimowości w sieci. Nędza. Okazuje się jednak, że jak zwykle, gdy nie wiadomo o co chodzi… to chodzi o pieniądze. O tym, że papierowa wersja ‶Dziennika” zdycha przypominać nikomu nie trzeba, dlatego też nadzieją imić Krasowskiego i jego kolegów jest portal dziennik.pl. Łatwo zrozumieć, czemu jest traktowany jako ostatnia deską ratunku (jeśli strona www może być deską ), ale cena jaką płaci za ‶klikalność” jest przerażająca.

Dziś znalazłem potwierdzenie na Antypress:

E-mail z wnętrza Dziennika (nie tylko oni mają informatorów…): ‼Nawet nie wiesz, jakie jest ciśnienie, żeby zaistnieć w internecie. Wszystko podporządkowali sieci, papierówka jest na drugim planie, i tak ją opchną. Mamy łowić newsy z innych portali, prowokować reakcje. Ty piszesz o jakości, a my nie mamy czasu na jakość. Wklepujemy co się da. Wklejka-przeklejka, słowo od siebie i do sieci.”

I dalej: ‶Zgadzam się z tobą w kwestii klikalności. Tu dokładnie o to chodzi. Im więcej klikających, tym lepiej mnie oceniają. Jestem wywoływaczem kliknięć, nie dziennikarzem. (…) Ta robota traci swój sens. Nie mam kontaktu z realem, dla mnie realem jest sieć. Wierzę we wszystko co przeklejam. (…) Sprawa kataryny jest sztuczna, źle to rozegraliśmy. Mamy kliknięcia, ale straciliśmy twarz. Czytałeś Stremecką? Karnowskiego? Ludzie po kątach pukają się w czoło, niepotrzebna zadyma. Sieć nas znienawidziła. A to nie koniec.”

Od dłuższego czasu chodzą plotki, że ‶Dziennik” może być pierwszą polską gazetą, która wzorem amerykańskiego The Christian Science Monitor przeniesie się w 100% do sieci i odetnie od papierowych korzeni. Tak więc najprawdopodobniej akcja ‶Kataryna” miała być po prostu wstępem, który podbijając słupki oglądalności przekona koncern Axel Springer, że warto dziennik.pl prowadzić, choć ‶Dziennik” upadnie. Co zachowa cenne stołki red. Krasowskiego, Michalskiego itd.

To jest starannie zaplanowana akcja marketingowa: poruszyć i rozgrzać środowisko internautów, wymuszając na nim reakcję i zwiększenie zainteresowania portalem. Jesteśmy dostawcami kliknięć Springera, które on sprytnie przekształca w przychody z reklam. Bez ‼sprawy Kataryny” nie powiodłaby się jakaś część planu biznesu Dziennika, bez całowania w d… redaktora naczelnego nie byłoby szumu w mediach i napływu internautów. Wyciskając z oczu Karnowskiego sztuczne krokodyle łzy nad marnością internautów, nad tym słownictwem, w którym ‼nie dzięcielina pała” lecz chamstwo, księgowość Springera zaciera dłonie.
Od dawna, w prywatnych rozmowach z ludźmi z mediów po ‶Dzienniku” najbardziej jechali nie ‶anonimowi opluwacze”, tylko byli i aktualni pracownicy tej gazety. Do czasu gdy wybuchła sprawa Kataryny, byłem wobec tych wypowiedzi sceptyczny, bo od dłuższego czasu był moją ulubioną gazetą i historyjki z wewnątrz wydawały mi się być nieco przesadzone. Jednak po serii kłamstw i nadużyć ze strony ‶Dziennika” (błagam, pozwijcie mnie o te słowa, bo z chęcią udowodnię to w sądzie) urodziła mi się myśl, że ‶insajderzy” mogą mieć rację.

Rozumiem, że Krasowski i reszta walczą o życie, ale jeśli ten cel uświęca takie środki, jakich użyli przeciwko Katarynie, to dziennikarzami są tylko z nazwy. I oby jak najkrócej. (Gniewomir Świechowski)

Projekt FIRMA SYMULACYJNA - RZECZYWISTE KOMPETENCJE jest skierowany do uczniów klas pierwszych chorzowskich liceów ogólnokształcących, a dokładnie:

* Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących nr 4

* Zespołu Szkół Technicznych i Ogólnokształcących nr 3

* Akademickiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących

* Akademicki Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 2

* IV Liceum Ogólnokształcącego im. Skłodowskiej-Curie

W projekcie weźmie udział 100 uczniów – po 20 uczniów z każdej szkoły.

W pierwszym etapie projektu zadaniem każdego z 5 zespołów będzie stworzenie biznes planu firmy. W tym celu uczniowie będą uczestniczyć w szkoleniach specjalistycznych, warsztatach opracowywania biznes planu oraz indywidualnych konsultacjach z nauczycielem przedsiębiorczości. Równolegle uczniowie będą szlifować umiejętności językowe podczas kursu języka angielskiego w biznesie. W I etapie projektu powstanie 5 różnych biznes planów, które będą stanowiły podstawę do działania w kolejnych jego etapach. Etap I będzie trwał od marca do czerwca 2009 r.

Drugi etap projektu to wakacje Uczniowie będą odpoczywać podczas gdy w GWSP powstanie SYMULATOR FIRMY. Będzie to pomieszczenie zorganizowane na wzór biura, z wyodrębnionymi, poszczególnymi działami i komórkami organizacyjnymi firmy. Każdy z 5 powstałych wcześniej biznes planów zostanie przeanalizowany przez prawdziwego przedsiębiorcę, który wraz z zespołem eksperckim opracuje na jego podstawie scenariusz prowadzenia firmy symulacyjnej. Każda firma symulacyjna będzie miała swojego mentora, którym będzie przedsiębiorca działający w tej samej branży co firma uczniów.

Trzeci etap rozpocznie się w październiku 2009 r. i będzie trwać aż do czerwca 2010 r. Wypoczęci i pełni nowych pomysłów uczniowie rozpoczną prowadzenie firm symulacyjnych pod okiem prawdziwych przedsiębiorców w przygotowanym wcześniej symulatorze firmy. Uczniowie będą też kontynuować naukę języka angielskiego w biznesie. W trakcie prowadzenia firmy symulacyjnej pojawią się wyzwania, które będą wymagały pogłębienia posiadanej wiedzy. W tym celu uczniowie raz w miesiącu będą uczestniczyć w szkoleniach specjalistycznych, których tematyka będzie wynikała z aktualnych wyzwań pojawiających się w firmie. Każda decyzja podjęta przez firmę symulacyjną będzie weryfikowana przez prawdziwego przedsiębiorcę – ciekawe czy decyzje uczniów i mentora będą podobne?

Projekt jest współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Projekt jest realizowany w ramach działania 9.1.2 "Wyrównywanie szans edukacyjnych uczniów z grup o utrudnionym dostępie do edukacji oraz zmniejszanie różnic w jakości usług edukacyjnych" Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki.

www.firmasymulacyjna.edu.pl
---------------------------------------

Pomyślałem, że może ktoś z naszych forumowiczów bądź ich pociecha uczęszcza do którejś z w.w szkół i chciałby wziąć udział w projekcie a np. nie miał/a możliwości uczestniczyć w spotkaniach informacyjnych i tym samym nie wie, że coś takiego jest realizowane.

Co warte uwagi uczeń oraz jego rodzice nie ponoszą żadnych kosztów, ponieważ projekt ten jest realizowany w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego.

Szczegóły dotyczące rekrutacji do projektu są podane na stronie.
      Witam :) A co mi tam, wrzuce :) Tekst ponizszy pochodzi ze strony
pewnej firmy, uwazam wiec, iz firma ta się go nie wstydzi. Dlatego wrzucam

przez wlascicieli owej firmy.... smutne, panowie, naprawde smutne....

      ps. sorry ze w html-u, ale dzieki temu zachowane zostaly oryginalne
podkreslenia w tekscie, zrobione przez autorow.

      " Nietypowa historia firmy SIMMTECH.

      Firma Simmtech powstała w lipcu 1999 r. Jej założycielami byli dwaj
panowie : Krzysztof D. i Daniel R.

      Krzysztof był jeszcze wtedy studentem Politechniki Białostockiej na
wydziale informatyki, Daniel natomiast studentem Informatyki i Ekonometrii w
Wyższej Szkole Marketingu i Zarządzania. Pomysłodawcą założenia firmy był
Krzysztof. W chwili narodzenia się pomysłu Krzysztof pracował na rzecz innej
firmy komputerowej nazwijmy ją "X".
      Ambicja i temperament Krzysztofa przynosił firmie "X" wielkie
korzyści. Dzięki niemu firma ta podpisała wiele korzystnych kontraktów o
których można poczytać na ich stronnie www.

      W zakresie obowiązków Krzysztofa pracującego jako kierownik było
wszystko co związane z prowadzeniem firmy. Przybywało dla Krzysztofa
obowiązków ale nie korzyści finansowych. Słaba sytuacja finansowa firmy
pochłaniała wszystkie środki zdobyte przez Krzysztofa i resztę załogi. Nie
widząc szans rozwoju Krzysztof postanawia podpisać jeszcze kilka kontraktów
na korzyść firmy "X" aby spłacić sztucznie wygenerowane zobowiązania wobec
firmy.
      W tej właśnie chwili pomysł założenia firmy SIMMTECH zaowocował,
Daniel jako doświadczony ekonomista zaczyna konstruować biznes plan dla
przyszłej firmy. Po wspólnej analizie rynku oraz planu Daniela wpływa
wniosek o rejestrację firmy do urzędu miejskiego, tak narodziła się firma
SIMMTECH.
      Daniel nie tracąc czasu już w pierwszych dniach istnienia firmy
nawiązuje kontakt z największymi dystrybutorami w Polsce. Krzysztof pracując
jeszcze w Firmie "X" finalizuje ostatni dla tej firmy kontrakt , dzięki
któremu spłaca ostatnie sztuczne zobowiązania wobec firmy i postanawia
odejść.
      W tej sytuacji reszta załogi widząc że "X" bez Krzysztofa nie jest już
taką firmą jak kiedyś też postanawia odejść, gdyż nie widzą już szansy
rozwoju firmy. Wynikało to z niewiedzy przełożonych którzy nie mieli
zielonego pojęcia o informatyce i rynku IT.
      I narodził się wspaniały duet Krzysztofa i Daniela zwany SIMMTECH.
Informatyczna wiedza Krzysztofa oraz zmysł ekonomisty Daniela wpłyną na
błyskawiczne podpisanie pierwszego dużego kontraktu przez SIMMTECH z INVEST
BANKIEM. Kontrakt obejmował wykonanie sieci strukturalnej oraz dostarczenie
i instalacja urządzeń sieciowych w całym wielopiętrowym Budynku INVESTBANKU
w Białymstoku. Kontrakt został wykonany solidnie i w terminie o czym można
przeczytać w referencjach wystawionych przez INVEST BANK.

      Wieść o nowej dynamicznej i n solidnej firmie rozniosła się po innych
siedzibach INVEST BANKU w całej Polsce. Nie minęło kilka tygodni i firma
SIMMTECH podpisuje kolejny kontrakt na dostarczenie sprzętu komputerowego do
sześciu szkół podstawowych na terenie naszego województwa. Wytężona praca
właścicieli oraz dwóch nowo-zatrudnionych pracowników pozwoliła wywiązać się
z kontraktu w terminie oraz z pozytywną opinią wszystkich szkół.
      Firma SIMMTECH podczas wykonywania obowiązków wynikających z
podpisanych kontraktów nie zapominała o klientach detalicznych. Wszyscy
klienci byli i są do dziś obsługiwani w sposób szczególny co wpłynęło i
wpływa na comiesięczny wzrost sprzedaży.
      Klienci przekazywali dobrą opinię o firmie swoim znajomym którzy
również dokonywali zakupów w SIMMTECH-u . Daniel i Krzysztof wypracowali
markę SIMMTECH do tego stopnia że nie musieli czekać długo na następne
"duże" zamówienia. Kolejnym podpisanym kontraktem była dostawa sprzętu
komputerowego do oddziału Straży Granicznej w Kuźnicy z którego jak i z
poprzednich SIMMTECH wywiązał się w 100%. Dobre imię firmy niosło się bardzo
szybko, firma została zauważona przez wiele instytucji budżetowych jak i
prywatnych, ilość zamówień i podpisywanych kontraktów rosła z dnia na dzień.
Część z nich zamieściliśmy na stronie nasi klienci. Firma rozrastała się
bardzo szybko. Daniel i Krzysztof postanawiają zatrudnić więcej ludzi i
otworzyć II oddział firmy przy ul. Legionowej.
      Decyzja ta wpływa na kolejny wzrost sprzedaży. W między czasie jeden z
pracowników SIMMTECH widząc jak rozrasta się firma i mając nadzieje że z
jego poziomem wiedzy da sobie radę postanawia otworzyć własną firmę. Wraz z
postanowieniem otworzenia firmy KRADNIE oprogramowanie do prowadzenia firmy

"X". Miało ono pomagać Krzysztofowi w zdobywaniu nowych klientów
detalicznych. Nie mógł on na nikogo liczyć w firmie "X" gdyż nikt nie miał
pojęcia o programowaniu, nie było tam nikogo z wykształceniem informatycznym
oprócz niego.
      Do dziś firma X korzysta z aplikacji Krzysztofa po czym wnioskujemy że
do dziś nie ma tam informatyków.
      Wracając do dziejów firmy simmtech - po odejściu nieuczciwego
pracownika firma zatrudnia nowych dynamicznych ludzi. SIMMTECH działa już w
trzech punktach (dwa sklepy i serwis).
      Ilość sprzedawanych komputerów rośnie. Do dziś firma trzyma się
zasady: sprzedać więcej niż w poprzednim miesiącu. Daniel z Krzysztofem
dokładnie analizują stan firmy i określają plan sprzedaży na najbliższe
miesiące.
      Nowi handlowcy, serwisanci i reszta załogi przyczyniają się do wzrostu
popularności firmy w całej POLSCE. Instytucje i firmy z innych województw
zaczynają kupować w SIMMTECH-u.

      I w tym momencie właściciel jednego z wynajmowanych przez SIMMTECH
lokali nazwijmy go pan "ż" widząc jak doskonale radzą sobie dwaj
współwłaściciele firmy postanawia sam otworzyć firmę komputerową w lokalu
zajmowanym przez Daniela i Krzysztofa.
      Planem jego było wyrzucenie na "bruk" załogę SIMMTECH-u i podszycie
się pod wyrobioną już w POLSCE markę.
      Nie przewidział jednak iż Daniel z Krzysztofem przejrzeli jego
zamiary. Otóż właściciel lokalu poprosił aby jego syn mógł odbyć praktyki w
firmie Krzysztofa i Daniela. Panowie z SIMMTECH-u zgodzili się. Już w
pierwszych dniach odbywanych praktyk pracownicy simmtech-u zauważyli iż
poziom inteligencji nowego praktykanta nie przekracza 20 IQ. Firma nie
widziała w nim zagrożenia. Jednak właściciel lokalu nie próżnował, nachodził
siedzibę SIMMTECH-u z aparatem fotograficznym i robił zdjęcia
wystawy!!!!!!!!!
      Tłumaczył się tym że jest zachwycony wystrojem lokalu. Jak później się
okazało zdjęcia posłużyły byłemu handlarzowi grabiami i innymi artykułami
tego pokroju (mowa o panu "ż") za wzór do naśladowania.
      Tymczasem syn o poziomie 20IQ dokładnie śledził zasadę pracy
SIMMTECH-u (pewnie tak mu kazał ojciec fotograf), najprawdopodobniej wykradł
dane o dostawcach SIMMTECH-u a następnie poprosił o piątkę z odbytych
praktyk. Cóż, pożytek z jego pracy w firmie był poniżej zera ale skoro
prosił to dostał. Zapewne ta ocena zadecydowała o jego średniej powyżej 2.0
.

      Daniel z Krzysztofem widząc iż sytuacja wydaje się już przesądzona
postanawiają wynająć lokal obok siedziby (2m dalej). Pan "ż" nie wiedząc iż
chłopaki z SIMMTECH-u poradzili już sobie z niezaistniałą jeszcze sytuacją
wzywa ich do siebie na rozmową gdzie wręcza wypowiedzenie umowy najmu,
stwierdził że jego drugi syn (o podobnym poziomie inteligencji jak
pierwszy ) właśnie został wyrzucony z pracy i nie ma szans znalezienia sobie
innej (no bo kto by zatrudnił 20IQ ). Wręczając wypowiedzenie stwierdza iż w
handlu nie ma zasad i zostają tylko "najsilniejsi".
      Miał oczywiście na myśli siebie, ale do dzisiaj nie wiemy dlaczego,
kilka miesięcy wcześniej zamkną sklep z grabiami, a jego potomkowie tracą
pracę. W tej chwili nie wiedział jeszcze że SIMMTECH już sobie poradził ,
nie sądził że jest ktoś mądrzejszy od całej jego rodziny ( co daje około 75
IQ razem).
      SIMMTECH zaczyna funkcjonować w nowym lokalu, firma pana "ż" w
międzyczasie robi ruch poniżej krytyki: nazwa zarejestrowanej firmy jest
zbliżona do nazwy SIMMTECH a logo identyczne!!!!!!

      Daniel z Krzysztofem po uzyskaniu informacji o ich wyczynie
postanawiają przeprowadzić rozmowę z całą rodziną "ż". Podczas rozmowy
wszyscy z mafii pana "ż" twierdzą że podobne nazwy i identyczne logo to
tylko zbieg okoliczności. Chłopaki z SIMMTECH-u twierdzą jednak iż wspólny
poziom 75IQ na całą rodzinę państwa "ż" to za mało aby wykreować nową firmę
więc wygodniej było się podszyć pod już wyrobioną markę SIMMTECH.
      Pan "ż" po usłyszeniu takiego argumentu z ust SIMMTECH-owców oburza
się i stwierdza że jest mądrzejszy od wszystkich bo żeby był głupi to by nie
stworzył bliźniaczej firmy i by nie przyszedł na gotowe. Po tych słowach
chłopaki z SIMMTECH-u nie mieli o czym rozmawiać z panem "ż", okazał się
jeszcze większym ... niż myśleli. Nie tracąc czasu i mając na celu
umocnienie pozycji SIMMTECH Krzysztof z Danielem postanawiają otworzyć
kolejny sklep przy ul. św. Rocha w Białymstoku. W między czasie firma
realizuje kilka dużych kontraktów na dostarczenie sprzętu komputerowego min.
komputery do Urzędu Kontroli Skarbowej, komputery do KZK Białystok komputery
do kilku agencji ubezpieczeniowych,pracowni graficznych..

      SIMMTECH staje się liderem sprzedaży komputerów w województwie
podlaskim. Rozszerzając działalność firmy zostaje uruchomiony serwer
internetowy ...

więcej »

http://biznes.onet.pl/5,1344318,prasa.html

Dwa razy więcej pieniędzy niż w tym roku chcą przeznaczyć w przyszłym
roku na modernizację torów PKP Polskie Linie Kolejowe, spółka z grupy
PKP, która zarządza kolejową infrastrukturą. Eksperci mają jednak
wątpliwości, czy plany te uda się zrealizować.

– To pierwszy rok kiedy otrzymamy zaplanowane wsparcie dzięki systemowym
rozwiązaniom, a nie tylko usilnym prośbom – mówi Zbigniew Zarychta,
członek zarządu PKP PLK.

Dodaje, że jeśli wydatki i tempo prac modernizacyjnych nie wzrosną, to
remont 21 tys. km torów, którymi zarządza PLK, zabierze ponad 160 lat.

Boso, ale w ostrogach

Spółka chce nadrobić stracony czas, jednak zdaniem ekspertów realizacja
tak ambitnych zamiarów w ciągu jednego roku jest niepewna. Nieoficjalnie
jeden z członków zarządu PLK ujawnił, że po I kwartale wykonanie planu
nie przekroczyło 10 proc. prac.

– Realizacja projektów idzie za wolno. Nawet wtedy, kiedy spółka
dysponowała niecałym miliardem złotych udało się wykonać tylko 90 proc.
planu – mówi Adrian Furgalski z zespołu doradców TOR.

Tempo modernizacji nie zależy jedynie od inwestora. Przedsiębiorcy
wyspecjalizowani w pracach dla kolei zwracają uwagę, że w czasach, kiedy
kolej nie inwestowała, skurczyła się liczba firm projektowych i
budowlanych zdolnych podjąć się modernizacji sieci kolejowej.

– Potencjał krajowych przedsiębiorstw pozwala wykonać w ciągu roku
zlecenia warte razem 1 mld – 1, 5 mld zł. Nasza spółka przygotowuje się
do większych zamówień od dawna. Wiemy, że barierą w przyjmowaniu
większych zleceń może być tylko zbyt mała liczba specjalistów. Dlatego
zatrudniamy młodych inżynierów i podnosimy ich kwalifikacje – mówi
Tadeusz Kozaczyński, wiceprezes spółki Trakcja Polska PKRE, stały
wykonawca zleceń PLK.

Firmy z innych krajów Unii nie rozwiążą kłopotu – tylko czeskie i
słowackie przedsiębiorstwa mogą, ze względu na brak poważniejszej
bariery językowej, zdecydować się na realizację kontraktów w Polsce, ale
na razie tylko sondują rynek.

PLK się nie zraża. Na lata 2007–2013 przygotowuje projekty warte w sumie
6 mld euro. W przyszłym roku ruszy między innymi remont linii E 65,
która od południowej granicy biegnie aż do Gdańska. Z powodu
rozsypujących się torów w ciągu ostatnich siedmiu lat czas podróży
ekspresem z Warszawy do Trójmiasta wydłużył się o około 30 minut. Jest
jednak za wcześnie, żeby się cieszyć – nad Bałtyk szybciej dojedziemy
dopiero w 2014 roku, po zakończeniu modernizacji całej trasy.

Nieśmiertelny problem cen

Wkrótce podróżni mogą mieć większy problem do zmartwień. Zamiast
zapowiadanych i obiecywanych cięć cen za korzystanie z torów, PLK
zapowiada ich wzrost. Cennik w ciągu 10 dni trafi do konsultacji z
Urzędem Transportu Kolejowego, Ministerstwem Transportu i przewoźnikami.
To musi spowodować wzrost ceny biletów – mówią przewoźnicy, a Koleje
Mazowieckie wprost ostrzegają, że albo zlikwidują prawie połowę
pociągów, albo grozi im bankructwo. PLK odpowiada, że dopóki nie będzie
mieć pewności, że otrzyma więcej pieniędzy z budżetu, nie może
rezygnować z podwyżki cen.

Bogusław Kowalski, wiceminister transportu, obiecuje interwencję.

– Na początku następnego tygodnia spotykamy się na konsultacje, które
mają na celu skoordynowanie prac nad budżetem z przygotowaniem nowego
cennika. Będę się starał, aby przewozów pasażerskich nie dotknął wzrost
cen – podkreśla minister Kowalski.

Towarowy bez ulgi

Na temat stawek dla przewozów towarowych minister nie chciał się
wypowiadać. Tymczasem przewoźnicy towarów przekonują, że polityka PLK
najbardziej blokuje rozwój ich sektora. Opłaty za korzystanie z torów –
stanowią one około 30 proc. wszystkich kosztów – są tak wysokie, że
maleją zyski i brakuje pieniędzy na inwestycje w rozwój.

– Dla nas propozycje PLK oznaczają 10-procentowy wzrost kosztów za
korzystanie z torów i kilkuprocentowy wzrost kosztów ogółem – mówi
Bogdan Tofilski, dyrektor marketingu prywatnej spółki przewozowej PTKiGK
Rybnik.

Jakie jest rozwiązanie tej sytuacji? PLK powinna działać jak Generalna
Dyrekcja Dróg i Autostrad. Tak uważa Adrian Furgalski z TOR-u.

– Dopóki PLK jako spółka akcyjna jest zobligowana do wypracowywania
zysków, a przynajmniej nie generowania strat, dopóty działa w interesie
własnym, a nie rynku przewozów – komentuje.

Wyłączenie PLK z grupy PKP i rozpoczęcie przekształceń proponuje
strategia przygotowana przez Ministerstwo Transportu. Problem w tym, że
od pół roku dokument czeka, aż zajmie się nim rząd.

KOLEJ BRYTYJSKA – POPRAWIONY WZÓR DO NAŚLADOWANIA

Zdaniem ekspertów sprawdził się brytyjski model organizacji sektora
kolejowego, choć nie bez problemów. 12 lat temu Wielka Brytania
sprywatyzowała firmę Railtrack zarządzającą infrastrukturą kolejową. To
był błąd, za który zapłacono pogorszeniem stanu sieci kolejowej, a
ostatecznie ogłoszeniem upadłości podmiotu. Po tym fakcie minister
transportu w 2002 roku przeniósł majątek i zobowiązania na nowe
publiczne przedsiębiorstwo non profit. W ramach reformy kolei
sprywatyzowano także spółki zajmujące się przewozami pasażerskimi, a
oddzielnie – towarowymi. Poprawiła się jakość usług. Przetargi na usługę
pasażerską ogłaszają regiony, a kontrakt jest zawierany co najmniej na
7-10 lat. To pozwala na zwrot z inwestycji – także w tabor, a ten
najczęściej jest leasingowany. Decydującym elementem konkurencji w
przetargu była wysokość żądanej subwencji. W efekcie liczba pasażerów
rosła każdego roku o 50 proc. i przekroczyła 1 mld osób. Przewozy
towarowe zwiększyły się w tym czasie o 60 proc.

Katarzyna Kozińska

----------------------------
pzdr
&y

cz
interesowałem sie sprawą i bez laptopa modem 349PLN/netto w Vobis/MTS (GC75
lub MC35 na USB, oba bez EDGE)
nizej przesylam info od Vobis oraz regulamin promocji
pozdrawiam laush

Witam

    Obecnie osoby, które prowadzą działalność gospodarczą (lub inne podmioty
dysponujące nr REGON) przy zakupie notebooka lub komputera stacjonarnego
mają możliwość skorzystania z promocji GPRS. W promocji mogą nabyć modem
GPRS w cenie 1 netto (USB GPRS Mobilebox MC35/PCMCIA GPRS Sony-Ericsson
GC75) który umożliwia w technologii bezprzewodowej korzystanie z zasobów
Internetu (poprzez łącza operatora telefonii komórkowej PTK Centertel).
    Przy zakupie notebooka i modemu w promocji GPRS należy przedstawić
następujące dokumenty:
  1.. Dowód osobisty
  2.. Paszport lub prawo jazdy lub ksiązeczka wojskowa lub legitymacja
ubezpieczeniowa lub ważna legitymacja studencka lub legitymacja
kombatanta,inwalidzka, kapłańska lub legitymacja służb mundurowych.
  Dowód osobisty wg najnowszego wzory ("karta") zwalnia z obowiązku
przedstawienia dokumentów wymienionych w punkcie 2.
  3.. Oryginał zaświadczenia o wpisie do ewidencji działalności gospodaczej
lub oryginał odpisu do z Rejestru Przedsiębiorców w Krajowym Rejestrze
Sądowym (KRS)
  4.. Oryginał dokumentu potwierdzającego przyznanie numeru NIP
  5.. Podanie numeru REGON
    Promocja GPRS wiąże się również z podpisaniem 24 umowy na świadczenie
usług telekomunikacyjnych, zakupem notebooka lub komputera, aktywacją karty
SIM (50 netto; płatne przy pierwszym rachunku). Abonament miesięczy wynosi
49 netto (przez cały czas trwania umowy). W tej cenie można korzystać z
zasobów Internetu bez żadnych ograniczneń czasowych i przesyłać dowolną
ilość danych.
    Osoby prowdzące działalność gospodarczą i pozostałe podmioty dysponujące
własnym numerem REGON mogą zakupić samą aktywację i modem. Dostęp do
Internetu w takim przypadku jest równiez nielimitowany. Modem GPRS kosztuje
349 netto a aktywacja 50 netto.
        Aktualnie można także wykupić usługę bezprzewodowego dostępu do
Internetu poprzez łącza telefonii komórkowej Idea, gdzie transfer danych
odbywa się z wykorzystaniem EDGE i jest kilka razy szybszy niż w przypadku
GPRS. Także w tym przypadku z promocji mogą skorzystać osoby (podmioty),
któe dysponują własnym numerrem REGON. Promocja obowiązjue po podpisaniu
stosownej umowy na świadczenie usług telekomunikacyjnych na okres 24
miesięcy i aktywowaniu usługi (50 netto). Dostępnych jest kilka opcji:

      IDEA EDGE bez notebooka
        cena modemu abonament
      Pakiet 100 MB 599 zł 39 zł
      Pakiet 300 MB 399 zł 69 zł
      Pakiet 500 MB 199 zł 99 zł
      Pakiet 1000 MB 99 zł 149 zł
      Stawka po przekroczeniu pakietu 0,03 zł (0,04 zł z VAT) za każde 100kB

      IDEA EDGE WLAN z notebookiem
        cena modemu abonament
      Pakiet 100 MB 399 zł 39 zł
      Pakiet 300 MB 199 zł 69 zł
      Pakiet 500 MB 99 zł 99 zł
      Pakiet 1000 MB 1 zł 149 zł
      Promocyjna cena usługi HotSpot Idea 30 zł (36,6 z VAT)

      Stawka po przekroczeniu pakietu 0,03 zł (0,04 zł z VAT) za każde 100kB

Regulamin promocji "Nowa LicencjaGPRS"

z dnia 8 listopada 2004 r.

§ 1 ZAKRES PROMOCJI

1. Promocja "Nowa LicencjaGPRS", zwana dalej Promocją, jest ofertą PTK
Centertel sp. z o.o. skierowaną do przedsiębiorców

(w rozumieniu ustawy z dnia 2 lipca 2004 r. "O swobodzie działalności
gospodarczej") oraz innych podmiotów

zarejestrowanych w rejestrze REGON, zwanych dalej "Abonentami",
zawierających w okresie jej trwania, w związku

z prowadzoną działalnością gospodarczą lub zawodową, umowę o świadczenie
usług telekomunikacyjnych w sieci Idea,

zgodnie z Regulaminem świadczenia usług telekomunikacyjnych w sieci
telekomunikacyjnej GSM 900/1800 przez Spółkę

pod firmą Polska Telefonia Komórkowa Centertel spółka z ograniczoną
odpowiedzialnością z dnia 26 października 2004

roku.

2. W ramach Promocji Abonenci mają dostęp do kompletnego rozwiązania
mobilnego wraz z prawem do nielimitowanego

dostępu do transmisji danych w technologii GPRS w sieci cyfrowej PTK
Centertel sp. z o.o.

3. Promocja jest dostępna wyłącznie w wybranych punktach sprzedaży VOBIS
oraz MTS Notebook, wymienionych w załączniku

nr 1 do niniejszego Regulaminu

4. Promocja obowiązuje od 8 listopada 2004 r. do odwołania albo do
wyczerpania zestawów. PTK Centertel sp. z o.o.

zastrzega sobie prawo do zakończenia Promocji w każdym czasie bez podawania
przyczyn.

§ 2 PRZEDMIOT PROMOCJI

1. W ramach niniejszej Promocji, Abonent ma prawo do aktywacji numeru
abonenckiego działającego w promocyjnym planie

taryfowym VAR, o którym mowa w pkt 5 niniejszego paragrafu, z aktywną
promocyjną usługą "LicencjaGPRS", oraz nabycia

"ZESTAWU" w skład, którego wchodzi:

- notebook z procesorem firmy Intel dostępny w punkcie sprzedaży
realizującym niniejszą Promocję w cenie zgodnej

z aktualną ofertą, oraz

- Karta GPRS - karta PCMCIA firmy SonyEricsson, model GC75 - w promocyjnej
cenie 349 zł bez VAT (425,78 zł

z VAT). Niepromocyjna cena karty GPRS wynosi 1 199 zł bez VAT (1 462,78 zł z
VAT).

2. Abonent, który nabył ZESTAW w ramach Promocji, ma możliwość korzystania z
promocyjnej usługi "LicencjaGPRS"

opisanej w niniejszym Regulaminie, na warunkach opisanych poniżej:

Usługa "LicencjaGPRS"

Abonament miesięczny1) 2) 49 zł (59,78 z VAT3)) Usługa umożliwiająca
nieograniczony dostęp

do Internetu w ramach sesji GPRS przy

ustawieniach APN: www.idea.pl. Aktywacja usługi4) bezpłatna

1) Abonament obejmuje opłaty za możliwość nieograniczonego dostępu do
Internetu w ramach sesji GPRS przy ustawieniach

www.idea.pl realizowanej na terenie Polski. Połączenia wykonywane z
wykorzystaniem operatora roamingowego powoduje naliczenie

opłat zgodnych ze stawkami roamingowymi danego operatora. APN oznacza nazwę
punktu dostępu do sieci GPRS.

2) Abonament za promocyjną usługę "LicencjaGPRS" naliczany będzie z góry i
wyszczególniony na fakturze za usługi telekomunikacyjne.

3) Usługa jest objęta podatkiem VAT w wysokości 22%. Zwolnione od podatku
VAT są usługi dostępu do sieci Internet świadczone na

rzecz szkół, zakładów kształcenia nauczycieli, placówek oświatowych, szkół
wyższych, wyższych szkół zawodowych i placówek

naukowych Polskiej Akademii Nauk.

4) Aktywacja usługi nastąpi w ciągu 24 godzin od dnia zawarcia umowy o
świadczenie usług telekomunikacyjnych w sieci IDEA.

3. Abonent, który nabył ZESTAW w ramach niniejszej Promocji ma prawo do
aktywowania numeru abonenckiego

w specjalnym planie taryfowym VAR. Za każdy numer abonencki aktywowany w
planie taryfowym VAR Abonent zostanie

obciążony opłatami w wysokości opisanej poniżej:

Plan taryfowy VAR

Aktywacja karty SIM 50 zł (61 z VAT)

Abonament miesięczny 1) Bezpłatny

Opłata za każdą rozpoczętą minutę połączenia głosowego 2) 2,00 zł (2,44 z
VAT)

Opłata za wysłanie SMS 0,24 zł (0,29 z VAT)

1) Promocyjny plan taryfowy VAR nie zawiera limitu bezpłatnych minut/SMS-ów

2) W przypadku połączeń międzynarodowych opłata zostaje powiększona o stawkę
z cennika połączeń międzynarodowych

w sieci Idea.

4. Opłata aktywacyjna określona w § 2 pkt 3 płatna jest wraz z pierwszym
rachunkiem za usługi telekomunikacyjne.

5. W ramach Promocji Abonent nie ma możliwości korzystania z połączeń z
numerami serwisów audioteksowych oraz

numerami międzynarodowymi. Wymienione numery mogą być odblokowane na wyraźne
życzenia Abonenta.

§ 3 WARUNKI PROMOCJI

1. Warunkiem skorzystania z niniejszej Promocji jest:

a) zawarcie z PTK Centertel sp. z o.o. umowy o świadczenie usług
telekomunikacyjnych na czas określony 24 miesięcy,

b) wyrażenie zgody na wykonanie kserokopii dokumentów wymaganych przez PTK
Centertel sp. z o.o. do zawarcia umowy

oraz dokumentów potwierdzających wiarygodność płatniczą Abonenta, zgodnie z
obowiązującą Procedurą zawierania

umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych w PTK Centertel sp. z o.o.,

c) wybór specjalnego planu taryfowego VAR,

d) zakup ZESTAWU,

e) zaakceptowanie warunków niniejszego Regulaminu.

2. Po upływie okresu, o którym mowa w § 3 pkt 1 lit. a) umowa o świadczenie
usług telekomunikacyjnych przekształca się

w umowę na czas nieokreślony.

3. Abonent w czasie określonym w § 3 pkt 1 lit. a) zobowiązany jest do:

a) utrzymywania aktywnego numeru w sieci Idea,

b) niedokonywania odłączenia czasowego na życzenie Abonenta,

c) niedokonywania zmiany Abonenta,

d) niewypowiadania umowy o świadczenie usług telekomunikacyjnych.

4. W czasie pierwszych pełnych 24 okresów rozliczeniowych Abonent, który
nabył ZESTAW nie ma możliwości zmiany planu

taryfowego na inny niż specjalny plan taryfowy VAR wybrany w momencie
aktywacji.

5. W czasie pierwszych pełnych 24 okresów rozliczeniowych Abonent, który
nabył ZESTAW zobowiązany jest do nie

dokonywania modyfikacji lub dezaktywacji promocyjnej usługi "LicencjaGPRS".

6. Abonent wybierający promocyjny plan taryfowy VAR nie ma możliwości
korzystania z usług, których aktywacja powoduje

zmianę opłaty za minutę połączenia określonej w § 2 pkt 3 oraz z usług Nowa
Biznes Grupa, Nowe Wybrane Numery, Tanie

Połączenia, Pakiety Głosowe, Sekunda i Sekunda Pro.

7. Niedotrzymanie warunków Promocji określonych w § 3 pkt 3 będzie
traktowane jako wypowiedzenie umowy

o świadczenie usług telekomunikacyjnych przez Abonenta, z przyczyn leżących
po jego stronie.

8. Abonent zobowiązuje się wykorzystywać kartę SIM, otrzymaną wraz z
ZESTAWEM, wraz z urządzeniem, z którym została

zakupiona. Korzystanie z karty SIM w innym urządzeniu niż zakupione w
ZESTAWIE będzie traktowane jako wypowiedzenie

umowy o świadczenie usług ...

więcej »

PO ma sposób na WŁADZĘ
Tagi: WSIDonald TuskagencimediapolitykaPO
--------------------------------------------------------------------------------

„Nie bał się już Europy, bo jak później nieraz twierdził, zatraciła ona poczucie etyki, chociaż stało się to z innych, niż w ciemnej, szarej, zaśnieżonej Rosji przyczyn, lecz równie doszczętnie i beznadziejnie.Być może, wtedy to dojrzała w Leninie decyzja postawienia stawki na najgorszych, najciemniejszych, najnędzniejszych. Skierował wzrok swój w stronę najmniejszego oporu, tam gdzie już w pewnych okresach udawało się osiągnąć sukcesy rewolucyjne.(…)W tem zawarta jest demagogiczna „wielkość” i cała pospolitość i nikczemność jego mieszczańskiego spryciarstwa. Gdyby Lenin nie obrał tej drogi najmniejszego oporu, pozostałby, jak Bakunin, Chrustalow-Nosar i cały hufiec innych rewolucjonistów – wiecznym, zgorzkniałym emigrantem, tracącym poczucie rzeczywistości rosyjskiej, teoretykiem marksizmu, na wzór Piotra Struwego lub prof. Tugan-Baranowskiego, albo zginął na szubienicy, jak Pestel, bo wtedy Rosja znalazłaby dość siły na reakcję. Lenin wiedział dokładnie, że czasy się zmieniły, że wybiła godzina, przeżywana przez zziajane, przerażone gwałtem zwierzę, w którym nagle wybuchła rozpaczliwa odwaga nienawiści i żądzy, drogo sprzedać swe nędzne, spodlone życie. Już nie oglądał się na liberałów i socjalistów, wyciągnął ręce do najgorszych (…)”

Nie bez powodu, przywołałem już na początku niniejszej notki, fragment przedmowy Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego do trzeciego wydania „Lenina”.

Mianowicie, po jego lekturze doznałem olśnienia jak należy pojmować całokształt działania Platformy Obywatelskiej przez ostatnie dwa lata, i nie ukrywam, że włosy stanęły mi dęba z przerażenia. Zrozumiałem, bowiem, że Tusk i jego farmacja odkryli skuteczny sposób na zdobycie i utrzymanie władzy. Przy czym moja zgryzota i strach dotyczą nie tyle wizji władzy sprawowanej przez PO, lecz intencji tej formacji i używanych środków, determinujących przyszłe – dodam tragiczne – losy Polski.

Na początek postawię odważną tezę, która już się pojawiła na łamach tygodnika, „Wprost”, że w okresie od 1989 do 2007 r. wszystkim startującym w wyborach do Sejmu o coś chodziło. Każda formacja startowała z programem politycznym, który zamierzała realizować. Nie mówię tu o faktycznej realizacji, która jest wypadkową wyniku wyborczego, uzyskanego kompromisu i późniejszej woli ekipy rządzącej.

Nie mówię także o „kiełbasie wyborczej” sprzedawanej telewidzowi podczas kampanii. Chodzi mi o to, iż niegdyś partie polityczne miały faktyczne cele polegające na takim lub innym pomyśle na państwo i wokół tych faktycznych celów (czasem niechętnie nagłaśnianych) gromadzono zaplecze ludzi o podobnych poglądach. Nawet stagnacyjne i kryminogenne rządy SLD miały plan „pozytywny” dotyczące Polski, polegający na budowaniu socjalnego „PRLu-bis”, ale ze zliberalizowaną gospodarką i funkcjonującego w ramach struktur UE. Przy tym słowo „pozytywny” nie jest moją oceną tego planu, gdyż oceniam go jednoznacznie negatywnie, ale przymiotnikiem obrazującym, iż w rządach tych też chodziło o „budowanie” czegoś. Jakiegoś systemu czy rozwiązania.

Tą realizację swojej wizji SLD zarzuciło dopiero w czasie rządów Premiera Belki. Nastąpiło to z dwóch powodów:

1. SLDowski pomysł na Kraj się skompromitował i został odrzucony przez społeczeństwo,

2. Afera Rywina spowodowała rozkład zaplecza ludzkiego i więzów pomiędzy poszczególnymi politycznymi i medialnymi koteriami (Duży Prezio, Mały Prezio, wściekły Adaś i Starzy) – w tej sytuacji zadaniem „rządów” Belki było tylko administrować i wytrzymać jakoś w spokoju do następnych wyborów.

W 2005 roku obserwujemy kolejny zwrot, czy raczej powrót do rządów sprawowanych z bardzo wyrazistymi celami i wizją drogi, jaką powinien pójść rozwój Państwa Polskiego. Pierwszy raz od wielu lat, pojawiła się formacja polityczna, dla której podstawową wartością były założone cele w polityce wewnętrznej i zagranicznej. W przypadku PiS sama władza pełniła funkcję służebną, była tylko środkiem, warunkiem koniecznym do ich zrealizowania.

Do tego stopnia ważyło to „narzędziowe” podejście, że Jarosław Kaczyński ze zbyt wielką swobodą podszedł najpierw do sposobu utrzymania władzy, oddając jej część (tą mniej istotną dla założonych celów) osobom niegodnym lub niepopularnym; a potem po prostu odstąpił od władzy, gdy w jego ocenie stała się za słaba by realizować PiSowski program rozwoju kraju. 5 mln elektoratu - popierającego przyjęty kierunek działania oraz klasę rządów, polegającą na zdeterminowaniu, w uczciwej realizacji programu wyborczego - miało być gwarantem powrotu tego polityka za stery. Ale już nie w randze oficera pokładowego, ale kapitana. Stało się jednak inaczej.

Kaczyński popełnił błąd należytej oceny sytuacji i w wyniku kolejnych wyborów raz oddanej władzy już nie odzyskał. I wszystko wygląda na to, że długo nie odzyska. Nad czym osobiście boleję, bo w ten sposób zaprzepaszczone zostały nie tylko te reformy w Państwie, które zostały przeprowadzone lub rozpoczęte.

W mojej opinii stało się coś znacznie gorszego.

Zaprzepaszczone zostały reformy wszelkie. Ponieważ "formacja", na rzecz której PiS stracił władzę, ma na nią patent wykluczający przeprowadzenie jakiejkolwiek modernizacji Państwa. Prezes Prawa i Sprawiedliwości przeceniając swoje atuty: spójny pomysł na państwo, doświadczenie polityczne, liczny elektorat i poparcie Prezydenta (to, że jest to jego brat jest w takim samym stopniu rysą jak pomocą) zlekceważył wady swojej formacji: czarny PR i potężni wrogowie. Był to efekt jego autentycznego konserwatyzmu polegającego na niezrozumieniu mediów oraz, uwaga, sztywnego kręgosłupa moralnego – niepozwalającego temu zadeklarowanemu patriocie, na skuteczną neutralizację wrogów przez dogadanie się z nimi lub zestąpienie im z odcisków, kosztem rezygnacji z istotnych elementów swojego programu odbudowy RP.

Koncepcja przyjęta przez Tuska, skrystalizowana i uspójniona w 2006 roku, po upadku projektu PiSPO (POPiS upadł wcześniej, w wyborach 2005 r.) nazywana często i nieprecyzyjnie „postpolityką” był sposobem sensu stricte na zdobycie władzy a teraz służy jej skutecznemu utrzymaniu. I to się uda niestety. Gdyż Tusk nie posiadając poglądów politycznych i nie spętany głębokimi korzeniami narodowymi wyszedł z założenia, iż władza nie może być tylko środkiem do uzyskania celów politycznych polegających na zrealizowaniu przyjętego programu. Wręcz przeciwnie.

W założeniach Szefa Platformy Obywatelskiej „WŁADZA” jest jedynym celem tej formacji, dla pozyskania, której, a potem jej utrzymania, program partii jest tylko jednym (i to nie najważniejszym) ze środków. Tusk będąc osobą względnie młodą i nowoczesną doskonale zrozumiał gdzie leżą źródła porażki Kaczyńskiego. Dlatego postanowił pozyskać przychylność mainstreamowych mediów oraz zneutralizować ewentualnych wrogów.

I tu wracamy do „Lenina” Ossendowskiego. Tusk, nieposiadając takiej kotwicy jak sumienie (tzn. ma, ma, ale czyste, bo nieużywane) już nie oglądał się na liberałów i socjalistów, konserwatystów czy inne opcje polityczne, po prostu wyciągnął ręce do najgorszych:
Zaprosił do szeroko pojętej władzy i rozgrabiania majątku: zdrajców z GRU, zbrodniarzy z SB, przekręciarzy z PSL, morderców młodego Olewnika, międzynarodowych spekulantów i mafię, fałszywą magnaterię medialną oraz różnych gładkich idiotów. Obiecał synekury, wielkie biznesy i ochronę ich przestępstw przez państwo. W zamian oczekuje tylko jednego: pomocy w utrzymaniu władzy.
Tym celom ma służyć np.: likwidacja wrogiej, bo względnie niezależnej, Telewizji Publicznej. Przy okazji uwłaszczy się „smutnych przyjaciół” na jej majątku, spacyfikuje ostatnie niedobitki prawdziwego dziennikarstwa, pozyska setki nowych, atrakcyjnych wakatów, wesprze usłużną prywatną konkurencję i wyciszy społeczeństwo. Michnikowi się nie udało z Rywinem. Może teraz. Zadowolony z takiego obrotu sprawy TVN i Polsat, nie tylko wyrobią pozytywną markę rządowi PO, takiemu akurat na 55% poparcia społeczeństwa, ale też doradzą, jakie wrzutki medialne pomogą przy walce o Prezydenturę, vulgo: uchwyceniu raz zdobytej władzy w Polsce jeszcze mocniej.

Nie oszukujmy się, tylko temu służą nagle pojawiające się informacje - precyzyjnie trafiające do rozpoznanych targetów - o kastracji pedofilów, wprowadzeniu euro, likwidacji wysokich emerytur eSBekom (tych ważnych to nie boli, bo żyją, z czego innego, ci nieważni są nieważni) czy zezwoleniach na picie piwa na meczach. Są to sprawy medialne i dla wywołania odpowiedniego wrażenia, więc tak naprawdę nie trzeba nic z tych rzeczy robić, wystarczy tylko o tym gadać i korzystać z wielkiej tuby.

W cieniu robienia wrażenia dzieją się ważniejsze rzeczy i faktyczne działania, niemające jednak nic wspólnego z programem tej partii oraz poprawą warunków życia Polaków. Wręcz przeciwnie:

1. Przywrócenie do łask WSI, to specjaliści. Nie tylko nie warto z nimi zadzierać, warto chronić, bo pomogą w inwigilacji i pacyfikowaniu ewentualnej konkurencji. Jeśli ktoś twierdził, iż Jan Olszewski to człowiek krystalicznie uczciwy to po prowokacji zadaniowanego Płk. LeszkaTobiasza szkolonego przez GRU przeciwko Komisji Weryfikacyjnej wielu z telewidzów ma już wątpliwości.

2. Dotowanie własności ITI (Stadion Legii)

3. Uznanie „wierzytelności” EUREKO (czyżbyśmy zapomnieli już?)

4. Niszczenie naftoportu w Gdańsku i dalsze uzależnienie od surowców Rosyjskich,

5. Parcelacja majątku państwowej służby zdrowia,

6. Handel z EUrokracją możliwościami podporządkowania interesów Polski interesom korporacyjnym (nieudana na razie sprawa Traktaciku Lizbońskiego)

7. Utrzymanie gwarancji przychylności niezależnej władzy sądowniczej przez ochronę jej interesów,

8. Faktyczne obniżenie emerytur ludziom starym, i tak nie przydatnym dla tej formacji. Niech zaczną walczyć o byt zamiast politykować.

Zagrożenia dla Polski wywołane przez te działania, oraz świadomość niszczenia własnego kraju nie jest i nie będzie żadną przeszkodą dla Donalda Tuska.

Patriotyzm, przyzwoitość i twarz nie są dla niego, bowiem żadną wartością. Jedyną wartością dla PO jest „Władza” i grupa ta (bo już nie partia i nie formacja polityczna) wszystko zrobi i z każdym by ją utrzymać. I nie zrobi nic, by do siebie zrazić szumowiny i idiotów.

Pusty i nie posiadający skrupułów Tusk, nie widzi innego interesu, niż dbać o skuteczną ochronę najpotężniejszych ludzi w państwie i robić dobre wrażenie. A to się załatwia z rączki do rączki, w zaciszu gabinetu a nie „rzucając się jak głupek jakiś i frajer, z motyką na słońce” - w którym wielu już się spaliło.

Parafrazując: Gdyby Tusk nie obrał tej drogi najmniejszego oporu, pozostałby, jak Buzek, Kaczyński i cały hufiec innych reformatorów – wiecznym, zgorzkniałym działaczem politycznym.

Żadnych reform, więc nie będzie.

I to jest właśnie skuteczny sposób PO na władzę.
Z salonu 24

Jak się to czyta to człowiek się zastanawia kto jest właściwie tym CIEMNOGRODEM.
I mam wrażenie że to jednak Ci którzy jak stado baranów idą na rzeż a wierzą że czeka ich piekna przyszłość.

http://www.youtube.com/watch?v=INmdhDNyf0Q
Czysty tekścik artykułu z e-prasy

eprasa.com
Newsweek Polska 2008-08-03 zaznacz hasła

Gajowy pilnie potrzebny
Dlaczego niemieckie drewno jest tańsze niż polskie? Może dlatego, że Lasy Państwowe to moloch, którego utrzymanie jest wielce kosztowne.
MAREK RABIJ
Państwo w państwie. Pod kuratelą ma jedną czwartą powierzchni Polski, liczbą pracowników dorównuje niemal ludności Zakopanego, a przychodami - Poczcie Polskiej. Witajcie w Państwowym Gospodarstwie Leśnym Lasy Państwowe, jednym z największych i zarazem najzamożniejszych podmiotów gospodarczych, kontrolowanych przez skarb państwa. Właśnie podmiotów, a nie firm, bo status Lasów jest tyleż wyjątkowy, co dziwaczny - ni to firma, ni to agenda ekologiczna.
W Lasach - jak to w lesie - łatwo się pogubić. Przyrodnicy chwalą je za skuteczną ochronę stanu polskich "zielonych płuc". Dość przywołać statystyki GUS, z których wynika, że w latach 1990-2006 areał polskich lasów wzrósł z 8,7 min do ponad 9 min hektarów. Przemysł drzewny oskarża je z kolei o praktyki monopolistyczne. Dwa tygodnie temu drzewiarze protestowali pod Kancelarią Premiera przeciwko cenom drewna w polskich lasach, które przewyższają dziś nawet niemieckie i zarzynają opłacalność ich biznesu. Puentę do ich protestu dopisało tydzień później CBA, zatrzymując trzy osoby z kierownictwa Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Białymstoku z jej dyrektorem na czele, podejrzane o narażenie skarbu państwa na stratę ponad 5 min zł. Tłumaczenie wysokich cen drewna w Polsce aresztowaniem wysokich urzędników firmy byłoby oczywiście nadużyciem, ale odwrotny związek przyczynowo-skutkowy można wykazać. Tkn, gdzie w grę wchodzą wielkie pieniądze, pojawiają się też chciwość i próby dorobienia się na skróty. - Wielkie pieniądze pojawiły się w Lasach wraz z wolnym rynkiem - przyznaje były dyrektor generalny Lasów Państwowych, prosząc o niepodawanie jego nazwiska. - Firma wciąż ma wiele do zrobienia, jeśli chodzi o poprawę wydajności i walkę z ludźmi o lepkich rękach.
W zeszłym roku Lasy Państwowe miały 5,7 mld zł przychodu i 465 min zł czystego zysku, co plasuje je w czołówce najzamoż-niej szych podmiotów gospodarczych kontrolowanych przez państwo. Trzeba przy tym pamiętać, że statutowym zadaniem przedsiębiorstwa nie jest zbijanie kokosów, ale dbałość o polskie lasy. Lasy na wycinkę przeznaczają więc tylko tyle drewna, ile nie zagraża naturalnemu odtwarzaniu się obszarów leśnych - śred-
nio 30-35 min metrów sześciennych rocznie. Przyrodnicze rezultaty takiej strategii są świetne. Polskie lasy, które po wojnie dawały średnio o połowę mniej wartościowego drewna z hektara od niemieckich, dziś rodzą go tyle samo. Tym trudniej przychodzi klientom Lasów zaakceptować limity sprzedaży drewna i jego rosnące ceny.
Trzy lata temu metr sześcienny tego surowca kosztował w Polsce średnio 125 zł, dziś - już 157 zł. Koszty materiału w przemyśle drzewnym praktycznie nie spadają poniżej 50 proc., a dodatkowo rosną koszty pracy i słabnie euro, za które większość zakładów: tartaków, fabryk mebli czy papierni - sprzedaje wyroby za granicę. - W rezultacie rentowność wielu firm ociera się o zero - zapewnia Tomasz Marciniak, prowadzący na Pomorzu duże zakłady drzewne. - Jeśli Lasy nie obniżą znacząco cen, zaczniemy tracić odbiorców i za kilka lat wypadniemy z rynku. A wtedy Lasy nie będą miały komu sprzedawać drewna.
W czerwcu Lasy wprowadziły obniżkę cen, ale symboliczną. Najbardziej potaniało drewno rzadko używane w stolarce albo trudne w przechowywaniu. Natomiast cena sosny i świerku, podstawowych materiałów branży drzewnej, zmalała zaledwie o 2-4 proc. Zdaniem rzecznika Lasów Państwowych Przemysława Przybylskiego na razie nie ma powodów do poważniejszych zmian cen. - Drewno schodzi zgodnie z planem sprzedaży - zapewnia.
Od leśników można jednak usłyszeć co innego. Na internetowym forum Lasy Polskie już w kwietniu wrzała dyskusja osyTuacji rynkowej. "Gdy dzwonią klienci, w słuchawce słyszę tylko jedno: nie będę brał. IKEA też bierze, panie, z Niemiec" - opowiada leśniczy o pseudonimie Revierfoster. Ktoś podpisany jako Księgowy w LP przewiduje, że sprzedaż i wyniki finansowe będą na poziomie 70-80 proc. planu: "hmm... i to jest baaardzo optymistyczne założenie" - dodaje. "Ale marketing Lasów nic. Cicho sza, wszystko w porządku. Wyć mi się chce po prostu" - puentuje leśniczy Revierfoster. - Centrala boi się podjąć decyzję o obniżeniu cen, by nie narazić się na zarzut niegospodarności - tłumaczy
leśnik z południa kraju, zastrzegając sobie oczywiście anonimowość.
W efekcie widełki cenowe między Polską a krajami ościennymi rozwierają się coraz szerzej. Drewno - jak szacuje Polska Izba Gospodarcza Przemysłu Drzewnego - jest dziś w Polsce droższe nawet o 25 proc. od zagranicznego. Według GUS w pierwszym kwartale tego roku import obrobionego drewna wzrósł trzykrotnie w porównaniu z pierwszym kwartałem poprzedniego, głównie z terenów przygranicznych Niemiec i Czech. Na zachodniej ścianie kraju import zaspokaja kilkadziesiąt procent zapotrzebowania, choć tamtejsze województwa należą do najmocniej zalesionych. - Metr dobrego drewna świerkowego z Niemiec kosztuje mnie z dowozem do firmy najwyżej 300 zł - wylicza właściciel firmy Unidrew z podpoznańskich Komorników, Andrzej Kozak. - W kraju zapłaciłbym za takie samo ok. 50 zł więcej. Mimo drożyzny Kozak odbierze w tym roku całe zakontraktowane w Polsce drewno. Gdyby tego nie zrobił, Lasy obniżyłyby mu w przyszłym roku gwarantowaną pulę surowca mniej więcej o taką ilość, z jakiej zrezygnowałby w tym. - Nikt nie będzie ryzykować uzależnienia się od importu - zapewnia.
Lasy Państwowe wolą sprzedawać mniej i drożej niż więcej i taniej. Twierdzą niezmiennie, że 30-35 min metrów sześciennych rocznie to granica wyrębu, za którą zaczyna się eksploatacja lasu zagrażająca jego odrodzeniu. Potrzeby krajowego przemysłu drzewnego przekraczają tymczasem 50 min metrów rocznie. Konflikt interesów jest zatem nieunikniony, zwłaszcza że Lasy od lat faworyzują dużych odbiorców, którzy zawsze dostają tyle drewna, ile zamawiają. Natomiast większość z 70 tys. firm drze-wiarslrich w Polsce musi się liczyć z tym, że zamówienie zostanie okrojone o 15-20 proc., choć bywa też i tak, że pula kurczy się o połowę. O tym, kto ile surowca otrzyma, decyduje system komputerowych aukcji. - Komputer nie decyduje jednak o tym, czy dostarczone drewno będzie proste, czy może powyginane w chińskie paragrafy. A mnie ostatnio stale przesyłają właśnie takie - denerwuje się Antoni Szumski, wła-
ściciel małego tartaku na południu Polski. - Czy w polskich lasach nie rośnie już ani jeden w miarę prosty świerk? Czy może jednak to ktoś inny dostaje najlepszy towar? - sugeruje.
Temperatura dyskusji drzewiarzy z Lasami z pewnością obniżyłaby się, gdyby działalność gospodarcza leśnego monopolisty była czytelniejsza i nie budziła wątpliwości, że ich kosztem Lasy pudrują swoją nieudolność czy rozrzutność. NIK już wielokrotnie wytykał Lasom nieprzejrzyste procedury sprzedaż}' drewna, a nawet obchodzenie własnego regulaminu, co zresztą zdaniem prokuratury miało też miejsce w Białymstoku. Niestety, każda próba oceny efektywności ekonomicznej przedsiębiorstwa do niczego nie prowadzi, a przecież mowa
o firmie państwowej, która powinna być wzorem przejrzystości. Tymczasem w tzw. sprawozdaniu finansowym Lasów przeciętny ekonomista nieznający branżowego slangu zgubi się niczym w mateczniku. Liczby średnio pasują do siebie, a o standardowym formacie zapisu nawet nie ma co marzyć.
Kilka pozycji raportu zrobi jednak wrażenie nawet na laikach. Rezerwy finansowe Lasów zbliżają się już do 2 mld zł. Ubiegłoroczne koszty przedsiębiorstwa przekroczyły natomiast 5,2 mld zł, z czego tylko 595 mln zł poszło na uprawę, utrzymanie
i ochronę lasów. Koszty administracyjne wyniosły aż 2,1 mld zł. Firma dbająca o 7,3 min hektarów i zatrudniająca 26 tys. osób oczywiście musi mieć duże koszty. Sęk w tym, że np. jej fiński odpowiednik, gospodarując/ na 3,4 min hektarów, czyli obszarze niewiele mniejszym niż połowa polskich lasów, zadowala się ponad 10-krotnie mniejszym, bo niespełna dwutysięcznym personelem i osiąga blisko 30-proc. rentowność. Podobnie jest w wielu krajach Europy zachodniej, w której większość lasów - w przeciwieństwie do Polski - jest prywatna, a mimo to ma się dobrze. Tymczasem w Polsce dyskusje o efektywności państwowi leśnicy kończą tradycyjnym argumentem: Nie było nas - był las. Nie będzie nas - nie będzie lasu. Jak na gospodarzy tak wielkiego majątku to zdecydowanie za mało.
Zatrważające...:

Apetyt Obamy na państwo

Rzucony przez Obamę pomysł dzielenia się bogactwem nie jest retorycznym zabiegiem na potrzeby kampanii. Kandydat demokratów ma szeroko zakrojony program nowej dystrybucji dobrobytu

Barack Obama nie daje się łatwo zbić z tropu. Dlatego Joseph Wurzelbacher nie miał szans być tajną bronią Republikanów. A jednak zwykły hydraulik zmusił media i najtęższe głowy Ameryki do ponownej refleksji nad kampanią Demokratów. Zadał pytanie. Może i demagogiczne, jak twierdzi lewicowa prasa, ale w normalnej kampanii wyborczej mogące powalić najsilniejszego kandydata: – Pracuję 10 –12 godzin dziennie żeby zbudować własny biznes. Co z moim amerykańskim marzeniem? Dlaczego chcesz podnieść moje podatki?

Obama nie gubiąc dobrotliwego uśmiechu na twarzy, odpowiedział: – Chcę być pewien, że każdy, kto został z tyłu za tobą, też będzie miał szansę na sukces. Myślę, że jeżeli rozdzielimy równo nasze bogactwo, to będzie dobrze dla wszystkich.

Dobrze dla wszystkich, z wyjątkiem oczywiście tych, którzy jak Joe sami ciężko pracują na swoje małe fortuny. Dla wszystkich z wyjątkiem 80 proc. najbogatszych amerykańskich rodzin na etatach. Często na kilku jednocześnie. Z badań „US News and World Report” wynika, że na przeciętną zamożną amerykańską rodzinę przypada 2,7 etatu. Podczas gdy 46 proc. Amerykanów oficjalnie żyjących poniżej granicy nędzy ma własny dom i pracuje zaledwie 25 godzin w tygodniu.

Ameryka nigdy w historii nie mogła poszczycić się tak niskim współczynnikiem nędzy i nędza nigdy nie była tak zamożna jak dziś. Czy Obama faktycznie chce tylko wyrównywać szanse „tych, którzy zostali nieco z tyłu”, czy korzystając z paniki po krachu na giełdzie, myśli o przebudowie całego amerykańskiego systemu polityczno-społecznego? O wielkim lewicowym projekcie?

Do Waszyngtonu wraca lewica. Silna, naszprycowana ideowo jak nigdy od czasów Roosvelta i Wielkiego Kryzysu. Ostatni raz Ameryka przeżyła taki wstrząs wyborczy 28 lat temu. Potem, kiedy opadł kurz, okazało się, że nie była to tylko zmiana prezydenta, ale cała nowa epoka Ronalda Reagana. Konserwatywna rewolucja, która wyszła daleko poza granice Stanów Zjednoczonych. Swoją odnową moralną, wiarą w wolny rynek, bezkompromisowym podejściem do komunizmu i podejrzliwością do rządowych regulacji zaraziła pół świata. Dobiła Związek Radziecki, przeobraziła Chiny w globalny supermarket, a lewicy spod znaku Tonyego Blaire’a czy Billa Clintona, kazała szukać „trzeciej drogi” – z dala od tradycyjnego socjalizmu, nacjonalizacji i rządowego interwencjonizmu.

Ta epoka na naszych oczach się kończy. Nic już chyba nie zatrzyma Baracka Obamy. Do Białego Domu wprowadzi się – według konserwatywnego tygodnika National Journal, który zanalizował wyniki wszystkich głosowań w kongresie USA – najbardziej lewicowy obecnie senator. Jego kandydat na wiceprezydenta Joe Biden jest trzeci na tej samej liście. Swoją wizją aktywnego państwa i społecznego permisywizmu nie ustępuje nawet hiszpańskiej lewicy.

Obama oprócz Białego Domu ma szansę przejąć pełną kontrolą nad Kongresem. Niewykluczone, że przekroczy magiczny próg 60 przedstawicieli w Senacie (tzw. Filibuster braker), czyli uzyska liczbę głosów gwarantującą nie tylko wszystkie wygrane głosowania, ale też utrącanie inicjatyw ustawodawczych opozycji. Dorzućmy do tego co najmniej trzy spodziewane nominacje do Sądu Najwyższego, silną nadreprezentację w mediach, w największych ośrodkach akademickich, przychylność liderów lewicowej Europy, Ameryki Południowej i wszelkich petrodyktatur, a zobaczymy masę krytyczną, jakiej lewica nie miała w USA od 1933 roku.

Analitycy szukają już odpowiednich haseł. „Economist” pisze o osaczaniu kapitalizmu, „Wall Street Journal” o rewolucji kulturowej. Jakby tego nie nazwać, szykuje nam się restauracja państwa wciskającego się we wszystkie dziedziny życia. Regulującego życie społeczne, media i oczywiście gospodarkę. Przemiany, których nie sposób traktować wyłącznie jako wewnętrzną sprawę Stanów Zjednoczonych. Wzorce i systemowe rozwiązania szybko mogą się nam udzielić. Chwilowo rachityczna i skompromitowana lewica w Polsce może znaleźć wreszcie nową inspirację ideową. Zapnijmy pasy i przyjrzyjmy się, jaką podróż szykuje nam Ameryka.

Porównanie z epoką Reagana nie jest przypadkowe i nie odnosi się tylko do skali nadchodzących przemian cywilizacyjnych. W latach 80., po przegranej Jimmiego Cartera, Demokraci, jak dziś Republikanie byli w rozsypce. Waszyngton potrzebował radykalnej wymiany establishmentu, nowego pomysłu na państwo, które – jak powtarzał Reagan – było źródłem wszelkiego zła. Urzędników było za dużo i za dużo mogli.

A Carter stał się synonimem nieudacznika. Choć trzeba przyznać, że cieszył się większym poparciem niż dziś prezydent Bush, który osiągnął najniższy poziom zaufania w historii amerykańskiej prezydentury. Niższy nawet od Richarda Nixona w chwili, kiedy zmuszony został do dymisji.

Dziś rozgoryczeni są nie tylko zwykli wyborcy, ale nawet oddani Republikanie. Jak niegdyś Demokraci, są wściekli, że wizerunek ich partii został sponiewierany. Frustracja polityczna może pomóc opozycji, ale nie oznacza jeszcze rewolucji. Barack Obama ma jednak za sobą coś więcej niż elektorat zmęczony wojną w Iraku i przestraszony recesją.

Demokraci w ostatnich latach zdołali skupić wokół siebie potężny oddolny ruch społeczny: sieć (network) organizacji pozarządowych, feministek, zielonych, gejów, rodziców rozczarowanych system edukacji, pacjentów, którym nie starcza na rachunki za lekarzy i lekarstwa, związków zawodowych, pracowników uniwersytetów. Oni wszyscy za pośrednictwem partii Demokratycznej wspierają się nawzajem i już od dłuższego czasu oddziałują na życie polityczne. A ich frustracje natychmiast znajdują ujście w licznych telewizyjnych programach publicystycznych, które tym razem nie kryją się ze swoimi lewicowymi preferencjami politycznymi.

Słowo wytrych w tych wyborach to „netroots” – oddolnie budowana, ale odgórnie sterowana internetowa sieć polityczna, w której wszyscy rozczarowani rządami prawicy mogą znaleźć swoją stronę i oczywiście miejsce, gdzie mogą wpłacać pieniądze na własne cele. O sile „networku” Obamy niech świadczą rekordowe w historii Ameryki wpłaty na kampanię wyborczą. 605 mln dolarów, jakie otrzymał lewicowy senator, to blisko dwa razy tyle, ile zebrał „przyjaciel milionerów” George Bush cztery lata temu (375 mln).

Jeżeli chodzi o liczbę pojedynczych wpłat to Obama może równać się tylko z Ronaldem Reaganem. Obaj przekroczyli 600 tysięcy indywidualnych dotacji. Reagan, podobnie jak dziś Obama, mógł liczyć na pokaźną liczbę nieformalnych grup wpływów. Na „milczącą większość” wokół rodzącego się wtedy telewizyjnego ewangelizmu Jerrego Falwella, na konserwatywnych właścicieli rodzinnych firm, na politycznie niepoprawne organizacje akademickie i na wielki biznes zmęczony państwowym interwencjonizmem.

W 1980 roku, po pół wieku umierała era Roosevelta, a z nią gospodarka rządowego interwencjonizmu Johna Kaynesa. Dziś w konwulsjach pada gospodarka Miltona Friedmana, czyli samoregulującego się rynku. I zanikają społeczne grupy konserwatywnego wsparcia.

To może tylko zbieg okoliczności, że tegoroczną nagrodę Nobla z ekonomii otrzymał Paul Krugman. Że zbiegło się to w czasie z największym kryzysem gospodarczym od 80 lat. Ale zarówno w atmosferze amerykańskiej ulicy, retoryce Krugmana, jak i w wypowiedziach cytującego go namiętnie Obamy, przebija tęsknota za nowymi ideami. Nowym modelem gospodarczo-społecznym, który niewątpliwie będzie się wiązał z większym zaangażowaniem państwa w życie gospodarcze.

Od początku wiedzieliśmy, że za setkami miliardów wpompowanych przez USA i państwa Europy do systemu bankowego, pójdą nowe regulacje i większa kontrola nad prywatnym sektorem finansowym. W przeszłości Ronald Reagan i Margaret Thatcher też dopuszczali mniejsze interwencje dla ratowania instytucji finansowych. Tak było w przypadku Continental Illinois czy Johnson Matthey. W latach 90. Finowie i Szwedzi częściowo nacjonalizowali swoje banki. Nacjonalizowali, żeby później jak najszybciej je sprywatyzować.

Tym razem na ratowaniu się nie skończy. Apetyt lewicy na sterowanie życiem gospodarczym będzie trudny do okiełznania. Szefowa Izby Reprezentantów Nancy Pelosi, pytana, jak Demokraci poradzą sobie z kryzysem, rzuciła – Mamy kilka bolesnych decyzji do podjęcia.

Media odebrały to jednoznacznie – zapowiedź retorsji, śledztw i komisji regulacyjnych na wzór tych z lat 30. Specjalnych ciał ustawodawczych, które jak komisja Pecory w 1934 roku doprowadziła szereg instytucji i biznesmenów do bankructwa. Na celowniku oprócz największych instytucji finansowych mają się teraz znaleźć telekomy, firmy biotechnologiczne, firmy farmakologiczne. Wszyscy, którzy w ostatnim czasie mogli pochwalić się dynamicznym rozwojem, są podejrzani.

Pod hasłem troski o sprawiedliwość, Demokraci chcą przeforsować ustawę o nadrzędności związków zawodowych – card-check. Związek będzie teraz występował jako reprezentant interesów pracowniczych nawet tych, którzy nie chcą być jego członkami.

W rezultacie nieusuwalne elity związkowe będą dyktować warunki pracodawcy, nawet gdyby to miało zaszkodzić większości pracowników. Doradcy Obamy, przyznają, że będzie to największe ustępstwo dla związków zawodowych od czasów aktu Wagnera o prawie do zakładania związków i negocjowania płac w 1935 roku. Jak się dziś uważa – sprawcy drugiej recesji w 1938 roku.

Nowe unijne przywileje mogą po części być spłatą długów związkom zawodowym, które wykonały w tym roku ogromną pracę na rzecz Obamy. Projekt zielonej rewolucji jest już jednak w czystej formie powrotem do państwowego interwencjonizmu. Lewicy nie wystarcza już program „cap and auction”, czyli program ustalania limitu zanieczyszczenia i handlu niewykorzystanymi przydziałami. W miejsce wolnorynkowego systemu ekologicznego chcą powołać całą nową machinę biurokratyczną dysponującą własnym budżetem, przeznaczyć dziesiątki miliardów dolarów na nagrody, a co za tym idzie i kary, dla firm. Urzędnicy, mianowani przez Demokratyczny Kongres, staną się nagle poważnym graczem na rynku. Trzeba naprawdę dużo dobrej woli, żeby uwierzyć, że cały proces nie będzie miał politycznego podtekstu.

Szef chińskiego banku centralnego po serii spotkań z amerykańskimi ustawodawcami oświadczył ostatnio: – Widać, że nauczyciel ma problem z rozwiązaniem zadania, które sam przygotował. Czy teraz potrafi uczyć się od ucznia? W mniej zawoalowany sposób Nicolas Sarkozy powiedział wprost: – Koniec z samoregulacją.

Czy to jest koniec, czy raczej powrót do epoki wielkiej interwencji z okresu wielkiego kryzysu? Demokraci przekonują, że sytuacji w 2009 roku nie da się porównać do tej z 1929 roku. Lewica ma nowych ideologów. Tak jak interwencjonistę Johna Keynesa zastąpił swego czasu Milton Friedman, wyznawca samoregulacji, tak teraz wkracza Paul Krugman, wyznawca…

No właśnie czego? Krugman dostał nagrodę Nobla za opracowania o handlu zagranicznym, ale dziś cytowany jest jako ekspert od wszystkiego. Od makroekonomii, od bankowości, giełdy i, kiedy trzeba, od społeczno-politycznych procesów. Jego interpretacja kryzysu – że winne są zbyt wielkie dysproporcje społeczne – natychmiast została podchwycona przez lewicowy „New York Times” oraz Baracka Obamę i ochrzczona „naukowo potwierdzoną niesprawiedliwością społeczną”. Nie ważne, że w tej dziedzinie Krugman żadnych badań nie prowadził. Ważne, że Obamie potrzebny był taki ideolog.

Pomysł dzielenia się bogactwem, rzucony przez Obamę w rozmowie ze sławnym już Joe hydraulikiem, nie był odruchem chwili. Nie był retorycznym zabiegiem na potrzeby kampanii. Obama ma szeroko zakrojony program nowej dystrybucji dobrobytu. Szczegółów na razie nie ujawnia. Oprócz tego, że podniesie podatki wszystkim zarabiającym powyżej 250 tys. dolarów rocznie. Inne pomysły zręcznie zakamuflował.

Jak choćby zniesienie dotychczasowej równej opłaty na publiczną służbę zdrowia. Obama chce zmienić ją w podatek progresywny. Jego plan powszechnego ubezpieczenia też jest niczym innym, jak tylko nowym podatkiem. Ponad 50 milionów Amerykanów ubezpieczonych jest dziś w prywatnych firmach, a w ramach nowego systemu ich pieniądze mają być wrzucone do wspólnego publicznego worka. Amerykanie mogą nie znać polskiej służby zdrowia, ale lewicowy projekt wzorowany jest na równie fatalnym, kanadyjskim systemie. Służby zdrowia nękanej korupcją i niedofinansowaniem. Ma jedną zaletę – gwarantuje ubezpieczenie nawet tym, którzy dotychczas go nie dostali od pracodawcy, albo sami na nim oszczędzali. A co z tymi, którzy będą musieli zrezygnować z lepszej opieki na rzecz państwowego systemu? Tu Obama się tylko wymownie uśmiecha.

W konfrontacji z prawdziwymi liczbami czy żywymi ludźmi, jak Joe Wurzelbacher, dla którego lewicowy program wyrównywania szans to nic innego, jak tylko pogrzebanie osobistych marzeń o fortunie, Obama ucieka się do klasycznej strategii lewicy. Dezawuowania prawicowego przeciwnika. – Rozgoryczeni i pogubieni ludzie – mówi Obama o konserwatywnej klasie robotniczej. W większości to prymitywy „przyssane do swoich strzelb”, opętane religią, niepotrafiące inaczej odreagować niesprawiedliwości społecznej i bezprawia małomiasteczkowej Ameryki. Ludzie – jak mówi Obama – charakteryzujący się „niechęcią do wszystkich, którzy inaczej myślą niż oni.

Być może. Trudno jednak, żeby darzyli sympatią lewicowe elity, które nazywają ich przesądnymi bigotami, „nic nierozumiejącymi frustratami” (jak pisał „New York Times”).

W bardziej wyrafinowanych publikacjach pojawia się zwrot „fałszywa świadomość”. Termin ukuty swego czasu przez harwardzkiego ekonomistę Johna Kennetha Galbrighta, robi zawrotną karierę w tej kampanii. Przywołany kilkakrotnie w ostatnich tygodniach przez Obamę, za każdym razem przepełnionego troską o nieświadome masy. „Fałszywa świadomość” w języku demokratów jest tym, czym u Marksa miała być religia, czyli „opium dla ludu”. Masy nie rozumieją dramatu własnego położenia.

„Patologiczny patriotyzm” konserwatystów, ich przywiązanie do broni, to – zdaniem lewicy – tylko objawy poważnych, nieuświadomionych problemów społecznych. Taka interpretacja pozwala Obamie z pobłażliwym uśmiechem odpowiedzieć hydraulikowi, że nawet jeżeli wydaje mu się, iż straci na nowym systemie podatkowym, to zyska, chociaż dziś jeszcze tego nie rozumie. Używając kilu wytrychów pojęciowych, takich jak „postępowa część społeczeństwa”, „wszystkim się poprawi”, Obama puszcza oko do lewicowych mediów: nie zaprzątajcie sobie nim głowy, to człowiek „fałszywej świadomości”. Na reakcję nie trzeba było długo czekać. W dwa dni po konfrontacji przeczytaliśmy całe mnóstwo tekstów, w tym w najpoważniejszym dzienniku „New York Times”, o Joe, który z konsekwencją maniaka wypisuje w Internecie oskarżenia pod adresem Demokratów, oświadcza, że jest radykałem, człowiekiem przepojonym nienawiścią do urzędu podatkowego, bo zalegał z płatnościami. Amerykański „Newsweek” napisał: „zwykły Joe – six-pack (od opakowania sześciu piw), koszmarnie trywialny”. CNN ogłosił, że nie jest członkiem lokalnego związku zawodowego i nie wykupił licencji hydraulika. A „Time” sprawdzał, ile tak naprawdę zarabia hydraulik w Ameryce i czy można go traktować jako zwykłą klasę robotniczą. Żaden z tych tekstów nie odnosił się jednak wprost do sugestii Wurzelbachera, że podnosząc podatki, Obama zaszkodzi ludziom pracy.

Realizacja planu Obamy wymaga wielu lat rządów lewicy. Obama chce przywrócić „Fairness Doctrine” – rozporządzenie, które od lat 40. do lat 80. zobowiązywało nadawców do przestrzegania równowagi ideologicznej. W radiu i telewizji pod karą grzywny musiały być reprezentowane wszystkie poglądy. Zgodnie z tą zasadą, nawet jeżeli geje są mniejszością, to mieli mieć prawo do równej – z heteroseksualistami – obecności w mediach. Agnostycy mieli mieć tyle samo czasu, co stanowiący 80 proc. społeczeństwa wierzący. W praktyce prawicowe poglądy bywały często w stacjach radiowych i telewizyjnych nieobecne, co tłumaczono brakiem odpowiednich komentatorów.

Reagan w 1985 roku zniósł przepis jako niezgodny z zasadami wolnego słowa, co dało początek eksplozji konserwatywnych programów telewizyjnych i radiowych. Ożywiło to debatę publiczną, przyczyniło się do większej dywersyfikacji w mediach i bardzo pomogło George'owi W. Bushowi w przejęciu władzy w 2000 roku. Demokraci tej lekcji nie zapomnieli.

W teorii doktryna, którą Obama chce przywrócić, ma zapewnić wszystkim poglądom równy dostęp do mediów. W praktyce, tak, jak to było w przeszłości, mniejszości będą miały większościowy głos, dzięki temu, że jest ich wiele i że są rozproszone. Feministki, geje, zieloni w okresie, gdy obowiązywała „Fairness Doctrine” otrzymywali po osobnym głosie w debacie, podczas gdy konserwatyści dostawali tylko jeden. W efekcie program z jednym prawicowym komentatorem stawał się jazgotem różnych lewicowych grup.

Kolejnym, odwiecznym marzeniem amerykańskiej lewicy, jest doprowadzenie do urn wyborczych najuboższych Amerykanów i mniejszości etnicznych na co dzień niezainteresowanych życiem politycznym. Korzystając z przewagi we wszystkich izbach, Demokraci chcą ustanowić „dzień rejestracji”. W specjalnych masowych akcjach centralnie organizowanych i finansowanych z budżetu państwa, w miejscach pracy i na ulicach obywatelom będą podsuwane listy wyborcze. To na wiele lat może zapewnić Demokratom głosy setek tysięcy Amerykanów. Na co dzień mało aktywnych politycznie, natomiast bardzo podatnych na populistyczne hasła. Ustawy zapewniające Demokratom solidne i trwałe podstawy polityczne pozwolą na dalsze reformy, jak choćby te dotyczące małżeństw homoseksualnych czy adopcji dzieci przez gejowskie pary. Dziś już mówi się o następnych 30 stanach, w których prawo może zostać wprowadzone.

Obama chce zobowiązać kobiety służące w armii do udziału w bezpośrednich działaniach bojowych. – Myślę, że moje córki zrozumieją, że one też mają obowiązki względem naszego wspaniałego kraju, nie tylko chłopcy – mówił. Zważywszy jednak, że służba wojskowa w USA jest dobrowolna, to ustawa nie jest żadną fundamentalną reformą, ale pokazuje kierunek myślenia Demokratów. Może być symbolem powrotu do epoki politycznej poprawności lat 70.

Oczywiście istnieje prawdopodobieństwo, że recesja i napięcia polityczne na świecie zmuszą Demokratów do zaniechania radykalnych reform. Możliwa jest powtórka scenariusza ze stanu Massachusetts. Dwa lata temu wybrano tam Devala Patricka, drugiego w historii USA czarnego gubernatora, przyjaciela Baracka Obamy. Olbrzymia Demokratyczna machina stanu Massachusetts, sama skompromitowana wcześniejszymi rządami, wylansowała kandydata mającego największe szanse. Człowieka godnego zaufania, spoza establishmentu.

Patrick też zapowiadał głębokie reformy społeczne. Na obietnicach jednak się skończyło. Nie za sprawą opozycji ani braku woli politycznej Patricka, ale biernego oporu jego własnej partii.

Wkrótce po wyborach, stare, dobre, białe elity wplątały Patricka w skandal z zakupem kosztownej limuzyny, skrępowały ręce „reformatora” i dziś uprawiają politykę tak, jak uprawia się ją w Bostonie od dziesiątek lat.
http://www.rp.pl/artykul/...a_panstwo_.html

>