| ||
|
Wyświetlono posty wyszukane dla frazy: Black Red White Salon Meblowy
|
| Szukaj:Słowo(a): Black Red White Salon Meblowy |
No wiesz... aż tak prosto to nie jest, bo próbując upakować szafki o szerokościach 30, 45, 60 i 90 cm pomiędzy ścianami między którymi jest 273.4cm trafiasz na nierozwiązywalną wersję problemu plecakowego. W budownictwie z lat 80-tych jeszcze występuje dodatkowe utrudnienie w Żeby sobie z tym problemem poradzić już trzeba mieć wyrzynarkę do drewna :)
Jest też opcja "zrób to sam", ale w wersji wysokopoziomowej, gdzie kupuje się meble w "Black Red White" i samemu składa ewentualnie dostosowując co nieco do własnych potrzeb. Co do samych cen, to jak się kiedyś dowiadywałem to rozrzut był wielki. |
W Emilce jest salon firmowy "Black Red White" maja fajne i niedrogie meble. Jarek |
.
odpowiem przewrotnie. z połączenia nie kompetecji, ignorancji klienta, po doliczeniu kilka błedów projektowych otrzymamy charakterystykę jednego z pracowników salonu meblowego Black Red White z ul. Brucknera (vis a vis Mebli Polonia) dlatego odradzam:-( R.S. |
Jezuuuu - nie strasz :) Możesz podać chociaz inicjały kolesia? Moich 2 znajomych tam robiło meble i polecali. Pozdrawiam |
Ostatnio zamawialam meble w Meblopolu na Andersa. Na ich stronie internetowej pisze, że są jedynym salonem meblowym Black Red White w Zgorzelcu, wiec tam poszlam bo podobaly mi sie meble z tej wlasnie firmy. Ta pani co tam sprzedaje nie byla za bardzo mila... pozatym jak sie później okazało kawałek dalej ( na Reymonta) jest Salon Firmowy Black Red White.. nowy, olbrzymi pomarańczowy budynek, nie dość ze meble są tam bardzo dobrze wyeksponowane, ceny są o wiele niższe to jeszcze miła obsługa. Meble juz niestety kupione w Meblopolu;/ ale przynajmniej pójde na Reymonta zabudowac sobie wnęke szafą Komandor. pojawia sie tylko pytanie : Czemu Meblopol kłamie konsumentów ze jest jedynym w Zgorzelcu salonem BRW? Ktoś tu chyba gra nie FAIR !!! Pzdr, Urszula |
Malo nam jeszcze meblowych w Zgorzelcu? Osttanio otworzyli na Reymonta 45 nowy salon meblowy Black Red White.. ( nie no tam akurat jest fajnie bo bylam.. i ceny mają niższe niż detaliczne ;D) ale po co nam AGATA MEBLE w Zgorzelcu? Osobiscie bylam w tym sklepie meblowym tyle ze w Poznaniu.. jak zobaczylam ceny to o malo nie padłam ;P Mały metrowy regalik na ksiązeczki 1158 zł ;P kogo na to stać? Chyba że Germny będą tam jeździc... |
nie oczekujesz od nas zbyt dużo? Może to Ty bardziej skup się na odpowiedziach, które odstajesz bo w tym co wkleiłam są AŻ 4 salony firmowe BRW czyli ich własne sklepy a nie takie, w których sprzedają tzw. pośrednicy. To te oznaczone BLACK RED WHITE.... acha... to co wkleiłam jest żywcem przekopiowane ze strony producenta - zakładka "punkty sprzedaży". Nie trzeba szczególnie cudować. |
A... myśmy w niedzielę wprosili się do mieszkań Miśków i Moni&Barmana. Też mi się podobają Wasze lokale Taaaaakie duże. Barman... ja już się za stanawiam nad kafelkami, mimo ze dachu nie ma A ogrodzenia: zdania nie zmieniamy, dla nas tajtańszy wariant jest najlepszy. A propos...jutro otwarcie wielkiego salonu meblowego Black Red White na Bielanach
|
Po pierwszej wizualce z ul. Webera widać jak bardzo szpeci miejsce, gdzie obecnie jest parking przed domem meblowym Black Red White. Ściana szczytowa kamienicy stojącej na rogu Jainty i Webera okropnie psuje estetykę tego miejsca. Mam nadzieję, że po wybudowaniu tego parkingu piętrowego miasto sprzeda tą działkę pod budowę nowego budynku. Wówczas okolice ul. Webera wyglądałyby bardzo miejsko . Jeszcze tylko trzeba by pozbyć się salonu BRW, ale to może być zadanie na później...
|
Porozglądalam sie po prawie wszytkich sklepach i teraz juz wiem gdzie jest najlepszy wybór! W sklepie na konarskiego "Anna" . Mają tam meble z Black Red White ;D sa super.. duzy wybór.. szybka relalizacja zamówień no i co najlepsze współpracują z firmą Komandor ;D dzięki temu mogłąm zabudować sobie wnęke i zrobić wielką szafę ktora spełniła moje oczekiwania. Trzeba poprostu przyjść z wymiarami i na miejscu w sklepie zrobią nam projekt szafy takiej jaką chcemy i wycenią nam ją ;D Super ;] A na reymonta jest budowany ogromny salon meblowy;] Czekam tylko na otwarcie ;D P.S firmy podane w katalogu MEBLE sa niekompletne i wybrane.. a jest owiele wiecej salonów meblowych.. |
W dniach 17 i 18 listopada (sobota i niedziela) w nowo otwartm salonie BMW w Bydgoszczy przy ulicy Fordońskiej 264 (pomiędzy firmą spedycyjną Schenker i salonem meblowym Black-Red-White) będzie wystawiony bolid BMW. W sobotę atrakcją główną miała być wizyta Roberta Kubicy, ale ta informacja nie jest 100% pewna wg notatki prasowej. Byłem sprawdzić- bolid już stoi, jest przykryty plandeką. To podobno zeszłoroczny model, a Roberta niby nie będzie. |
Jestem studentem zaocznym V roku Politechniki Poznańskiej , na kierunku Zarządzanie przedsiębiorstwem. Posiadam doświadczenie w branży oświetleniowej w jednej z największych firm tej branży w okolicach Poznania . Do moich obowiązków należało w dziale handlowym obsługa klientów detalicznych z terenu całej polski oraz klientów kluczowych takich jak sieci marketów : Leroy Merlin, Obi , Praktiker, Salony Meblowe Black Red White .W zakres moich obowiązków wchodziło nawiązywanie kontaktów z klientami oraz negocjacje handlowe, sprawnie posługuję się komputerem i znam język angielski w stopniu komunikatywnym (certyfikat LCCI), opanowałem biegle obsługę m.in. pakietu MS OFFICE . Jestem osobą odpowiedzialną, dyspozycyjną i konsekwentną w dążeniu do celu. Powierzone mi zadania wykonuję sumiennie, szybko i chętnie się uczę. Łatwo nawiązuję kontakty oraz lubię współpracować z innymi. Istotnymi moimi atutami są systematyczność, dokładność, zaangażowanie, pozytywne nastawienie, zdecydowanie i bezkonfliktowość. Bardzo chętnie podejmę pracę w branży, zainteresowanym prześle CV . |
SPROSTOWANIE Tak w ogóle my tu gadu-gadu na temat obwodnicy Tomaszowa tak jak w Temacie ale chciałbym poprawić człowieka co zaczął po 1 primo Małą obwodnice to my już mamy od dawna co po tylu latach się przekształciła w ul Głowackiego przy Salonie Meblowym Black Red White a ta w budowie to wcale nie bedzie taka mała bo ma mieć długość ponad 2 km także o czym my tu gadamy
|
Przychodzi w życiu taki czas, że wypadałoby kupić meble. Wydawałoby się -- rzecz łatwa. Znajduję ładne meble, płacę i odbieram. Najlepiej w ciągu jednego dnia. W przypadku mebli kuchennych nabywanych w salonie Black Red White tak to nie wygląda. W celu kupienia mebli należy: 2) udać się do sklepu i zapłacić. W celu zapłacenia miły pan 3) odebrać z magazynu. Wydawało mi się, że można by taki zakup załatwić w ciągu Zuzanka * Z tym też popiętnuję. Mamy z lepszą połową dwa konta - jedno wspólne, |
Ależ problem rozwiązujesz wielokrotnościami szafek 45 (zlewozmywak na 90 cm kupisz, z kuchenką może być problem i musisz przeznaczyć 60). Pozostaną Ci 3 centymetry i 4 mm, które zakrywasz ozdobną listwą. Albo i nie.
Tego żaden projektant i tak nie uwzględni, bo oni są ponad to. Jedynie wykonawca przyjdzie sobie z miarką i dokładnie sprawdzi.
Dyskusja była o projektowaniu. Jak Ci się uda blat laminowany przeciąć równo wyrzynarką, będę Ci mówił "Mistrzu". (dla wyjaśnienia, do tego powinieneś mieć naprawdę szybkoobrotową
Kalkulując różnica niewielka. Porównywałem z BRW. Apropos, meble BRW to nie są dobre meble. Tanie, owszem. Mam kilka. A różnica między sklejaniem sobie samemu BRW wikolem a zleceniem tego |
Biznesowe eldorado przy DTŚ Przy DTŚ coraz trudniej znaleźć wolną działkę. W Chorzowie w ostatnich pustych miejscach powstają biurowiec, hotel i domy meblowe. Teraz ręce zacierają włodarze Rudy Śląskiej, gdzie trasa otwarła dostęp do olbrzymich terenów inwestycyjnych Największy plac budowy przy popularnej DTŚ jest teraz w Chorzowie. Na otwarcie czeka tam duży salon meblowy Black Red White, który wyrósł obok Castoramy. Kilkaset metrów dalej, tuż przy zjeździe na DTŚ z ulicy Bojowników o Wolność i Demokrację buduje się kolejny dom meblowy. Przy tym samym węźle firma Profit stawia czterokondygnacyjny biurowiec.l ![]() W październiku na działce przy ul. Dąbrowskiego ruszy budowa pierwszego w mieście luksusowego czterogwiazdkowego hotelu. Inwestorem jest katowicka firma Silesian Investment Center. W ośmiopiętrowym budynku będzie około 150 pokoi, a na ostatnich kondygnacjach będą również biura. Przy tej samej ulicy, na skrzyżowaniu z Armią Krajową, firma Metropolis Nieruchomości Komercyjne przygotowuje się do przebudowy starego hotelu robotniczego z lat 50. Kompleksowa modernizacja ma podnieść standard budynku. Powstanie tam ponad 5 tys. m kw. wysokiej klasy biur i sal konferencyjnych. Obiekt przejdzie całkowitą metamorfozę - zniknie wysoki dach, a w jego miejscu pojawi się dodatkowa kondygnacja. Elewację przetną pasy ze szkła, pojawią się nowe okładziny i wykusze. ![]() - Powierzchni biurowych klasy A i A+ brakuje na całym Śląsku. Poszukując ich, firmy często wyruszają z zatłoczonych Katowic w stronę miast sąsiednich, takich jak Chorzów, który ma znakomitą lokalizację i infrastrukturę drogową. |
Teraz to chyba okolica salonu meblowego Black Red White, tam chyba są takie długie zabudowania magazynowe ciągnące się w stronę Konopnickiej zajęte chyba przez ten salon. |
Masz na myśli teren przy Poznańskiej, za sklepem "U majstra"? Rozpoczęła sie budowa salonu meblowego firmy Black Red White |
Słyszałem, że salon meblowy "Black Red White", ale to jest z niepotwierdzonego źródła.
|
Meblowy gigant odkrył karty Magdalena Laskowska 05.05.2008 07:19 Puls Biznesu Meblowa grupa potrzebuje 300 mln zł na rozwój sieci i przejęcia. Najpewniej zbierze je z giełdy, o ile sytuacja na niej się poprawi. Biłgorajska grupa Black Red White (BRW), produkująca i dystrybuująca meble pokojowe, kuchenne i młodzieżowe, a także artykuły wyposażenia wnętrz, zamierza wydać w tym roku na inwestycje około 300 mln zł. Dotąd zarząd konsekwentnie nie ujawniał strategii ani wyników fiansowych. Przełamał się jednak i uchylił nam rąbka tajemnicy. W 2007 r. przychody grupy wyniosły około 1,7 mld zł, a zysk netto około 190 mln zł. Rok wcześniej było to odpowiednio: 1,37 mld zł i 117 mln zł. — Na koniec tego roku spodziewamy się 10-procentowego wzrostu wyników — mówi Stanisław Bosak, prezes BRW. Lista spraw W tym roku BRW otworzy cztery wielkopowierzchniowe obiekty handlowe w Polsce, na co wyda około 160 mln zł. Obecnie ma 34 salony pod własnym szyldem w kraju, 12 na Ukrainie i 4 w Grecji. Jednak BRW sprzedaje meble przede wszystkim w 2 tys. multibran- dowych sklepów. Produkty z logo BRW są dostępne w 47 krajach, m.in. w Czechach, na Słowacji, Węgrzech, w Rumunii, Chorwacji, Bułgarii, Rosji, Francji, Belgii, Holandii i USA. Sprzedaż zagraniczna stanowi 30 proc. przychodów. Grupa od kilku lat kontynuuje strategię spółki Black Red White, której twórcą jest Tadeusz Chmiel. Pełni ona nadzór właścicielski nad podmiotami zależnymi. W skład meblowej grupy wchodzi 21 spółek zależnych, w tym dziewięć zagranicznych, oraz 20 zakładów produkcyjnych w Polsce, na Białorusi i Ukrainie. — Rozmawiamy z kilkoma kolejnymi firmami o ewentualnej współpracy czy przejęciu — mówi Stanisław Bosak. W latach 2004-07 grupa wydała na inwestycje 867 mln zł. Zbudowała nowoczesne zaplecze logistyczne, zwiększyła moce produkcyjne i unowocześniła linie technologiczne. — Dotychczasowe inwestycje realizowaliśmy z zysków, kredytów oraz wykorzystując leasing operacyjny przy refinansowaniu budowy obiektów. Takie rozwiązania będziemy stosować także w przyszłości — mówi prezes. Kierunek parkiet Tegoroczne plany BRW być może zrealizuje dzięki pieniądzom z giełdy. Spółka szykuje się do debiutu. Kiedy będzie nagle potrzebować zastrzyku kapitału, np. na większe przejęcie, chce mieć możliwość szybkiego przygotowania oferty. — Dlatego już wdrażamy międzynarodowe standardy rachunkowości, porządkujemy struktury, wykupując większościowe pakiety w partnerskich firmach i konsolidujemy wyniki — mówi Stanisław Bosak. Od kilku tygodni rynek spekuluje, że debiut BRW nastąpi jeszcze w tym półroczu. — Nie podjęliśmy jeszcze decyzji ani o terminie, ani o szczegółach oferty — mówi prezes i podkreśla, że parkiet jest jednym ze sposobów zdobycia kapitału. — Black Red White to największa grupa meblowa w Polsce. Giełda to dobry kierunek, ale uważam, że powinna poczekać na poprawę koniunktury. Można się spodziewać, że oferta będzie duża, najpewniej zbliżona do miliarda złotych. Papiery zapewne będą się cieszyć zainteresowaniem ze względu na wysoką rentowność netto — mówi Radosław Łukaszczuk, analityk DM Millennium. |
Puls Biznesu, piątek 18/6/2004 ZAGADKA SKROMNEGO TADKA Wojciech Surmacz WIELOBARWNY INTERES Holding BRW skupia wokół siebie ponad 20 spółek o przeróżnych nazwach i nieco skomplikowanej strukturze - zależnych, outsourcingowych, współpracujących. Na pierwszy rzut oka łączą je tylko barwy zawarte w logo: czarny, czerwony i biały. Trzy kolory co roku notują wspólnie ponad 15-procentowy wzrost zatrudnienia - obecnie pracuje tam ponad 5 tyS. osób (w samym BRW SA - tylko 800). Grupa BRW jest właściwie samowystarczalna. W jej strukturach, prócz 10 fabryk, znajdują się m.in.: drukarnia, agencja reklamowa i firma spedycyjna: w zasadzie podmioty z wszystkich obszarów biznesowych, których usługi są potrzebne spółce matce. - Niczego w ten sposób nie ukrywamy. Nasza struktura wynika z racjonalnego podejścia. Łatwiej przecież zarządzać grupkami kilkuset czy klikudziesięciu osób niż kilkoma tysiącami naraz - tłumaczy Marek Pokarowski, wiceprezes zarządu BRW. Najbogatszy na Lubelszczyźnie, ma w dyspozycji ponad 800 min zł! Jak to zrobił i dlaczego się ukrywa? Temat: "Sukcesy świadków Jehowy w życiu zawodowym" - grupa dyskusyjna: pl.soc.religia, data: 2002-08-21 05.54.06 PST. "Czy możliwe są jakieś bardziej znaczące sukcesy, np. zawodowe, wśród wyznawców religii, która przez wielu wytykana jest jako SEKTA i to w dodatku destrukcyjna, a ludzi przystępujących do SJ niektórzy oceniają niezbyt pochlebnie... Każdy wie w jaki sposób... Pomyślałem, że jeśli można się czymś poszczycić, to dlaczego tego nie zrobić. Każdy kto wie o takich przykładach może napisać. Na przykład znana w całej (chyba) Polsce firma meblowa z Biłgoraja o nazwie Black Red White produkująca i sprzedająca całkiem fajne meble należy właśnie do świadka Jehowy. Kilka miesięcy temu można było nawet o jej obrotach poczytać na Liście najbogatszych firm w Polsce publikowanej przez »Gazetę Wyborczą«. Chyba nie skłamię jeśli też dodam, że jakieś 50 proc. pracowników (produkcja i sprzedaż w sklepach firmowych BRW) należy właśnie do świadków Jehowy (...) Pozdrawiam, Wnikliwy do bólu Jan Raft". Wywołany do tablicy: Tadeusz Chmiel, 58 lat. Właściciel meblowej potęgi Black Red White z Biłgoraja. Najbogatszy człowiek na Lubelszczyźnie. 12 na liście stu najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost". Od roku 1999 awansował o 14 oczek. Jego majątek szacuje się dzisiaj na 810 min zł! Elegancko zrugany Znajomi i mieszkańcy rodzinnego Chmielka mówią o nim Tadek. W Gminnym Domu Kultury w Łukowej podobno do dziś stoją meble, które wykonał w swej stodole. Rok temu jeden z jego kontrahentów opowiadał w reportażu "Kroniki Tygodnia" (zamojski tygodnik): "Pierwsze meble robił ręcznie. Potem konstruował maszyny. Sam wszystko wymyślał. Ostatnio przywieźli z Niemiec jakąś nowoczesną, bardzo drogą obrabiarkę. Inżynierowie głowili się, jak ją poskładać. Przyszedł Tadek, zakasał rękawy i ją poskładał. Powiedział, że to nie z instrukcją, ale na logikę trzeba było." Chmiel jest w swoim regionie darzony dużym szacunkiem. Nazwa firmy lub nazwisko milionera zwykle wywołuje na twarzy rozmówców (tych, którzy mieli - nawet pośrednio - kiedyś z nim do czynienia) jakiś błogostan. I zazwyczaj milczącą refleksję. - Black Red White? Tadek Chmiel! Pisze pan o nim? O! To ciekawe... Noo... Taaak... Bardzo porządny człowiek. Skromny, rozsądny i dobry. Będzie panu ciężko. "Tam" wszyscy strasznie są "za nim". - Gdzie? - No w Chmielku, Biłgoraju, w regionie. Kiedyś się nawet zapowiadało, że będę "z nimi" blisko, ale w końcu zrezygnowałem... Ale na własne życzenie. "Oni" byli w porządku - opowiada człowiek, który swego czasu planował współpracę z Black Red White. - Jaki jest Tadeusz Chmiel? Zna go pan? - Ja nie, ale znajomy... Pracuje tam. Mówi, że to niespotykanie skromny człowiek. Nic więcej nie wiem - niedoszły współpracownik BRW wpada w zadumę. Ciężko znaleźć kogoś spoza BRW, kto miał kiedyś - choćby wzrokowy - kontakt z Tadeuszem Chmielem. On sam jak ognia unika publicznych wystąpień i - przede wszystkim - mediów. Dwa lata temu miesięcznik "Profit" (nr 08/02) napisał o nim: "Fotografować się nie pozwala, wywiadów nie udziela". Obecność biznesmena z Chmielka w polskich środkach masowego przekazu ogranicza się do odredakcyjnych opisów bez autorskich wypowiedzi milionera. Nawet w rankingu "Wprost" nie ma jego zdjęcia. Chmiel tak pieczołowicie chroni prywatności, że o jego głębokim kamuflażu krążą opowiastki. Jedna z nich głosi, że razu pewnego zrugali go jego pracownicy, bo się pałętał po hali produkcyjnej w Biłgoraju. I gdyby nie wścibski charakter Małgorzaty Bzówki, reporterki "Kroniki Tygodnia", być może nie znalibyśmy nawet prostej charakterystyki postaci bogacza anonima spod Biłgoraja. Z jej relacji wynika, że to człowiek o szczupłej, wysportowanej sylwetce. Skromnie, ale elegancko ubrany. No i te skarpetki - doskonale dopasowane do koloru spodni, nawet w czasach, gdy biznesmeni chodzili w tych z białego frotte... Przyjemny, niski głos. Tak zapamiętała go przed laty, gdy - jak pisze - "fartem" wraz z redakcyjną koleżanką udało jej się wejść do zakładów Black Red White i przez chwilę z nim pogadać. Rok temu, kiedy pisała reportaż o "Blacku" (tak potocznie nazywa się firmę Chmiela), już nie było tak łatwo. Z dużym trudem zdobyła numer jego komórki. Ale Chmiel na zadane pytania nie odpowiedział. Podobny PR najczęściej stosowali jego dyrektorzy i najbliższa rodzina. "Nie będę nic mówić na temat syna. Pytajcie ludzi, oni wiedzą najlepiej" -nie chciała z nią również rozmawiać matka Tadeusza Chmiela. Żadnych skojarzeń Piątek. Południe. Główna siedziba Black Red White przy ulicy Krzeszowskiej 63 w Biłgoraju. Budynek prostokąt - nic szczególnego. Wewnątrz sterylnie, skromnie, świeżo. Robert Sołowij, zastępca dyrektora ds. marketingu i reklamy Black Red White, spokojnie prowadzi na spotkanie z przedstawicielami zarządu spółki. W gabinecie czekają: Robert Skwarek, wiceprezes (młody, milczący, lekko spięty), i Marek Pokarowski, też wiceprezes (starszy, wygadany) - ten od razu przejął inicjatywę: - Skąd pan wynalazł te pytania? - Każda firma ma coś w sobie. W waszym wypadku okazało się, że to wyznanie... - A zgodzi się pan ze mną, że kluczem do sukcesu każdej firmy są przede wszystkim ludzie!? - Zgodzę się. - I ma pan rację! Przyczyną naszego sukcesu są ludzie! Schodząc na temat wyznania, trzeba by go krótko uciąć. Nie ma sensu się rozwodzić! Ech! To sprawy natury prywatnej. Oczywiście, jeżeli ktoś jest na świeczniku, czyli polityk, artysta, biznesmen, no to się i pisze... Ale wszystkie informacje, które pan zdobył, musimy zdementować! To mity! Oprócz tego, że główny akcjonariusz jest takiego wyznania, a nie innego... I tu nie ma sensu zaciemniać rzec zywistości... Nigdy jednak w historii naszej firmy kryteria wyznaniowe nie miały znaczenia! - I nie mają - bąknął Robert Skwarek. - Wręcz odwrotnie! Istnieje niepisany zakaz kierowania się tego typu kluczem! Z prostej przyczyny: by nikomu nie dać asumptu do jakichś domniemywań! Zdajemy sobie sprawę, że różne mity krążą... Dlatego je dementujemy: w działalności gospodarczej nie kierujemy się względami ani wyznaniowymi, ani ideologicznymi, ani politycznymi! Unikamy jakichkolwiek skojarzeń! - mruga okiem prezes Pokarowski (taki tik nerwowy). - Czy to z powodu wyznania pan Chmiel unika mediów, nie pokazuje się publicznie, nie obnosi się ze swoim bogactwem? - Myślę, że nie. To znaczy... Po części, na pewno tak. Ale nie jest to istotą sprawy. Jest, jaki jest. Wie pan, ja na przykład pochodzę z tej samej wsi co pan Chmiel - 20 km stąd. Stamtąd się wywodzimy i... Nie znamy wielkiego świata! Nie brylujemy na salonach! I nas to wcale nie pociąga! - I mimo to dobrze wam idzie... - Nie mimo to! Właśnie dlatego! Bo gdybyśmy chcieli robić biznesy dzięki układom, przypodobaniu się politykom, to co wtedy musielibyśmy zrobić? Właśnie brylować gdzieś tam w Warszawie. A my robimy wszystko dzięki ciężkiej pracy. Wyłącznie! A pan Chmiel? Powtarzam: jaki jest, taki jest... Nie jest człowiekiem światowym, bo nie urodził się na salonach - tak? Od dzieciństwa na nich nie bywał i prawdopodobnie nie jest mu to dzisiaj potrzebne. - I to wszystko? - I to wszystko. Wielce niechętni Od 5 maja 2004 r. staraliśmy się umówić na spotkanie z właścicielem i władzami spółki Black Red White. Po kilku tygodniach przepychanek z szeregowymi pracownikami, nawiązaliśmy kontakt z Robertem Sołowijem, zastępcą dyrektora ds. marketingu i reklamy Black Red White. Zapewnił, że o wszystkim poinformuje "górę" i oddzwoni. Nazajutrz okazało się, że niestety, Tadeusza Chmielą nie ma obecnie w kraju, za to chęć spotkania się wyraził Stanisław Bosak, prezes zarządu spółki. Pozostała kwestia daty - bo "prezes jest bardzo zajęty, proszę czekać na telefon". I tym razem Robert Sołowij dotrzymał słowa - zadzwonił... Z wiadomością, że prezes Bosak - jednak - niechętnie rozmawia z mediami. Chodzi o ochronę prywatności. - To nici ze spotkania? - Nie. Proszę przyjechać do Biłgoraja! Odpowiem - w miarę możliwości - na wszystkie pytania. Tylko muszę się przygotować... Proszę je przysłać - uprzejmie poprosił wicedyrektor Sołowij. 28 maja trafił do niego list: "Dzień dobry, Polski kapitał, efektywny styl zarządzania, świetne wyniki finansowe i to »coś« wyjątkowego, co decyduje o sukcesie firmy. (...) W przypadku Black Red White tym »czymś« wyjątkowym jest - nazwijmy to - charakter wyznaniowy firmy. Pan Tadeusz Chmiel - właściciel firmy - jest świadkiem Jehowy, a i większość osób zatrudnionych w BRW to członkowie tej grupy wyznaniowej. W branży meblarskiej panuje przekonanie, że to duchowa dyscyplina, czystość i uczciwość (...) - cechy charakterystyczne i eksponowane przez Świadków Jehowy - decydują o sukcesie firmy. (...) szefowie BRW nie wynoszą się nad innych - ze względu na ochronę prywatności, a szczególnie wartości wyznawanej wiary. A szkoda, bo jak stwierdził jeden ze świadków Jehowy, jest się czym chwalić! Pytania: 1. Jak powstawała firma (skąd pomysł na produkcję mebli)? 2. Czy od początku budowano ją na bazie świadków Jehowy? 2. Zmiany w strukturze własnościowej firmy na przestrzeni lat - od powstania do dzisiaj. 3. Obroty spółki - jw. 4. Struktura zatrudnienia w BRW - w poszczególnych latach, udział procentowy świadków Jehowy. 5. Rozwój infrastrukturalny firmy - liczba zakupionych zakładów produkcji, powierzchni magazynów,wielkość produkcji w latach. 6. Jak BRW funkcjonuje w obecnych warunkach - jak wypada konfrontacja podstawowych zasad życia w zgodzie z wyznaniem Świadków Jehowy z brutalnym obrazem polskiej rzeczywistości gospodarczej? 8. Charakterystyka eksportu BRW w latach (kierunki ekspansji). 9. Plany rozwoju i strategii Black Red White w realiach unijnych. 10. Czym jest sukces biznesowy w życiu świadka Jehowy (na przykładzie Tadeusza Chmiela)? 11. Jak reagują partnerzy biznesowi BRW na wiadomość o "wyznaniowym" charakterze firmy (w Polsce i za granicą)? 12. Czy wyznanie ma znaczenie w doborze kontrahentów? 13. Czy w Polsce istnieją firmy prowadzone przez Świadków Jehowy, które władze spółki BRW mogłyby zarekomendować? 14. Czy BRW wspiera działalność misyjną? 14. Czy zarząd Black Red White - w formach zarządzania i w ogóle prowadzenia biznesu - czerpał wzorce z przedsięwzięć gospodarczych Świadków Jehowy w USA - jeżeli tak, to z jakich? 16. Czy pracownicy, zarząd i właściciele BRW spotykali się w Polsce z dyskryminacja wyznaniową - również na polu biznesowym?" Dwa dni po otrzymaniu korespondencji Robert Sołowij umówił spotkanie: Biłgoraj, 4 czerwca (godz. 12.00), główna siedziba Black Red White ("będą obecni przedstawiciele zarządu spółki"). Same superlatywy Black Red White to jedna z najdynamiczniej rozwijających się firm w Polsce. Wartość rynkowa jej kapitałów własnych wyceniana jest teraz na 925 min zł! Przychody ze sprzedaży - 975 min zł! Od kilku lat lider rodzimej branży meblowej - na I miejscu w rankingu branżowego miesięcznika "Meble Plus". 7 pozycja pośród 100 najcenniejszych firm prywatnych w Polsce - zestawienie "Businessman Magazine" z maja 2003 r. 77 miejsce wśród najcenniejszych polskich firm (klasyfikacja "Newsweeka" z kwietnia 2004 r.). Właściwie nie ma w polskich mediach biznesowego rankingu, w którym trzy kolory z Roztocza nie prezentowałyby się imponująco. Dumny jest z tego Janusz Rosłan, burmistrz Biłgoraja. Przyznaje: to szczęście mieć u siebie taką potęgę. BRW w samym Biłgoraju zatrudnia ponad 700 osób. A każda hala produkcyjna czy magazyn "Blacka" to podatek od nieruchomości, a zatem - dochody urzędu. Ostatnio firma chyba miała bardzo dobry rok, bo przyznała miastu darowiznę (450 tys. zł) - na remont mieszkań komunalnych, w których mieszkają najubożsi. Dzięki temu w 18 lokalach trwają prace. - O tej firmie złego słowa powiedzieć się nie da! Nie było żadnych afer, kapitał początkowy powstawał uczciwie. A o panu Chmielu? No cóż... Ma dużą wrażliwość społeczną. Nie miałem jeszcze okazji z nim porozmawiać. Ale - z tego, co wiem - jest człowiekiem bardzo skromnym. Dorobił się wszystkiego własnymi rękami - mówił burmistrz z przekonaniem. - BRW to firma świadków Jehowy... Uważamy, że warto o tym napisać. Co pan o tym myśli? Janusz Rosłan zaciągnął się papierosem: - Jestem człowiekiem tolerancyjnym, katolikiem: wyznanie jest nieistotne. Dla mnie świadek Jehowy jest takim samym partnerem, jak i każda inna osoba. Prywatnie mogę powiedzieć, że - porównując świadków Jehowy i katolików - zauważam, że świadkowie trzymają się razem. Widać u nich tę wspólnotę. Cały czas. My zapominamy, że jesteśmy wspólnotą także wychodząc z kościoła... Być może to odpowiedź na pytanie, dlaczego akurat firma świadków Jehowy odnosi sukcesy. Jeden drugiemu rzeczywiście pomaga. I jeszcze jedno: nie sądzę, by pan Chmiel kierował się kluczem wyznaniowym! W "Blacku" dominuje profesjonalizm - podkreślił zmieszany. A co w branży? Też różowo! Andrzej Piątkowski, szef ogólnopolskiej sieci salonów meblowych Domo Faber, uważa, że BRW to firma świetnie zarządzana. Choć nie jest bezpośrednio powiązany z "biłgorajskim tygrysem" (sprzedaje głównie produkty firmy matki - Adriana, jednego z największych w Polsce producentów mebli), kadzi "bez opamiętania". - Na szczęście nie musimy z nimi konkurować, tylko współpracujemy. Świetny marketing! Same superlatywy! Najbardziej ich cenię za perfekcyjną ocenę potrzeb klienta! - nie szczędzi komplementów Piątkowski. - Zna pan tajemnicę Tadeusza Chmiela? - Nie. Z BRW mam kontakt raczej poprzez średni menedżment. Ale, na pewno nie jest to ktoś przeciętny, skoro wymyślił Black Red White. Trzeba uszanować jego prywatność... Z szacunkiem do sukcesu trójkolorowej firmy podchodzi też Mirosław Tomczak, kierownik marketingu HM Helvetia Meble z Wieru-szowa - bezpośredniego konkurenta BRW. - Ciągle się zastanawiamy: jak oni to robią! Ja nie wiem! Może trochę niższa jakość? I taniej sprzedają? - docieka. Zapytany o charakter wyznaniowy "Blacka" odpowiada, że rzeczywiście dochodzą go takie słuchy - również o tym, że to amerykański kapitał. Słyszał to jednak od osób trzecich, więc nie może potwierdzić... - Ale coś w tym jest! - dodaje. Ramy wolności - To teraz zacznijmy od Adama i Ewy. Co było na początku? - W roku 1991 pojawiła się ustawa o działalności gospodarczej, można było rejestrować firmy. Wtedy powstała firma pod nazwą Black Red White. Ale sam pomysł produkcji mebli powstał dużo wcześniej. Pan Chmiel ma taką duszę troszeczkę... Jakby to nazwać? Artystyczną! - Był z zawodu stolarzem? - Nie. Ale takie predyspozycje miał - i ma do tej pory. W projektowaniu mebli, konstruowaniu, wymyślaniu nowych wzorów. Jeszcze za komuny zaczął prowadzić mały zakładzik. Potem czasy się zmieniły i można było rozpocząć działalność. Od 1991 roku firma działa jako Black Red White. Skąd nazwa? Z niczym się nie kojarzy. To było na zasadzie gry słów. Wtedy nasze wyroby łączyły kolory: czarny, czerwony i biały. I ktoś powiedział: jeżeli robimy meble z trzech kolorów, to nazwijmy je po angielsku. Nikt nie będzie wiedział, czy to firma krajowa, czy kapitał może zagraniczny? I tak zostało. Wtedy to było przecież na zasadzie wpisu do ewidencji gospodarczej - mówi Marek Pokarowski - już spokojny, Robert Skwarek - wciąż milczy. - I co dalej? Dlaczego spółka zaczyna się rozrastać? - Dwa kluczowe czynniki miały na to wpływ i wciąż mają: popyt (na rynkach wschodnich i w kraju) i ludzie! Proszę pamiętać, że te regiony są typowo rolnicze. Tutaj ludzie uprawiali dość intensywnie tytoń, który wymaga ogromnego nakładu pracy. Czyli byli przyzwyczajeni do ciężkiej roboty! A zatem jest rynek zbytu - wszyscy czekają na towar, no i ludzie są bardzo wydajni, szybko potrafią się przestawić z produkcji rolnej na produkcję mebli. To wszystko można dograć, by się rozwijać! - Jak? - Akumulacja zysku! Nieprzejadanie go! Inwestowanie w dobra kapitałowe! - To ile rocznie wydajecie na inwestycje? - Około 30 min USD. - A rynki europejskie - planujecie ekspansję? - Byliśmy tam i jesteśmy... - rzuca lakonicznie Skwarek. - A konkretniej? - Niemcy, Czechy, Słowacja, Węgry, Chorwacja, Austria, Francja... Po wejściu do Unii uproszczono procedury celne. Dzięki temu zmniejszają się koszty transportu, nasz towar będzie jeszcze tańszy. - Macie w ogóle jakieś problemy? - Co będę panu opowiadał? O branży? Że jak był popyt 2 miesiące temu, to wszystkim na rynku płyty wiórowej brakowało? Bez sensu! A w kraju? Wiadomo, jak jest... - śmieje się już rozluźniony Pokarowski. - Nie lubicie narzekać? - W naszej sytuacji narzekanie byłoby grzechem. Najważniejsze, by były zapewnione pewne ramy wolności osobistej i działalności gospodarczej. Rynek wszystko zweryfikuje! Bo jak sobie nie radzisz w biznesie, to zajmij się malowaniem obrazów. Może tam jest twoje miejsce? Nic na siłę! A swoją drogą... Wie pan, dlaczegośmy zarezerwowali dla was czas? Żeby udowodnić, że nie mamy nic do ukrycia! - rozkłada ręce Marek Pokarowski. - A ja w dalszym ciągu żałuję, że pana Chmiela nie ma. - Już mówiliśmy: jest skromnym człowiekiem! - Miejmy nadzieję, że naprawdę istnieje. - A ja mam przygotowaną taką formalną odpowiedź dla pana. Wie pan co? W spółce akcyjnej od prowadzenia rozmów biznesowych i reprezentowania interesów jest zarząd. Akcjonariusz? On wręcz nie ma nic do powiedzenia, prawda? Poszukujący Prezesi BRW poszli pracować: szukać nowych rozwiązań, strategii, budować sukces. Po fabryce - tuż obok niewielkiego biurowca - oprowadzał Robert Sołowij. Wszędzie porządek. Wszystko na swoim miejscu. Robotnicy w czerwonych uniformach, od czasu do czasu zerkali podejrzliwie sponad maszyn - pewnie mieli ochotę nas zrugać... Ciekawe? Może wtedy, gdzieś wśród nich stał zagadkowy Tadek i śmiał się w duchu z naszej bezsilności? A może kurtuazji? Osoba duchowna z parafii rzymskokatolickiej, do której należy Chmielek, powiedziała, że czasami nie warto przekraczać granicy prywatności ludzi - nawet milionerów. - Tadek? Ma własny świat. Wrażliwa dusza. Lepiej dać mu spokój... - Znacie się? (dziwny uśmiech) - Przecież to świadek Jehowy. - Ja bym się nie zgodził... - Jak to? - Jego rodzina to rzeczywiście świadkowie. Ale o nim powiedziałbym raczej: człowiek poszukujący... - A Black Red White? - Tam się nie liczy wyznanie! - oburzenie księdza wzbudziło proste skojarzenie. - Jak prezesi... - W biznesie nie ma sentymentów! Tam po prostu pracują profesjonaliści. Wielu dyrektorów "Blacka" widziałem w kościele - wzorowi katolicy! A dlaczego ta firma odnosi takie sukcesy? - No właśnie! - Bo tam się nie kradnie, wszyscy ciężko pracują i wiedzą, że zawsze mogą liczyć na Tadka. A że się nigdzie nie pokazuje? Że o firmie się mało mówi? A po co?! Żeby konkurencja miała co czytać? - zaskoczył - marketingowym podejściem do sprawy - duszpasterz. DANE O FIRMIE: BLACK RED WHITE SPÓŁKA AKCYJNA Prezes Zarządu: Stanisław Bosak Wiceprezesi Zarządu: Halina Pokarowska Robert Skwarek Sławomir Kierepka Marek Pokarowski Rada Nadzorcza: Wojciech Wolski Krzysztof Żurowicz Marzena Chmiel Tadeusz Chmiel Mirosław Piestrzeniewicz Kapitał: obecny - 183,8 mln zł poprzedni (do 31.12.2003) - 0,5 mln zł Struktura własności: Tadeusz Chmiel - 90% Marzena Chmiel - 5% Stanisław Bosak - 5% Obroty: 2001 - 816,5 mln zł 2002 - 888,8 mln zł 2003 - 974,8 mln zł 2004 - 79,2 mln zł (stan na luty 2004) |
ZAGADKA SKROMNEGO TADKA Wojciech Surmacz WIELOBARWNY INTERES Holding BRW skupia wokół siebie ponad 20 spółek o przeróżnych nazwach i nieco skomplikowanej strukturze - zależnych, outsourcingowych, współpracujących. Na pierwszy rzut oka łączą je tylko barwy zawarte w logo: czarny, czerwony i biały. Trzy kolory co roku notują wspólnie ponad 15-procentowy wzrost zatrudnienia - obecnie pracuje tam ponad 5 tyS. osób (w samym BRW SA - tylko 800). Grupa BRW jest właściwie samowystarczalna. W jej strukturach, prócz 10 fabryk, znajdują się m.in.: drukarnia, agencja reklamowa i firma spedycyjna: w zasadzie podmioty z wszystkich obszarów biznesowych, których usługi są potrzebne spółce matce. - Niczego w ten sposób nie ukrywamy. Nasza struktura wynika z racjonalnego podejścia. Łatwiej przecież zarządzać grupkami kilkuset czy klikudziesięciu osób niż kilkoma tysiącami naraz - tłumaczy Marek Pokarowski, wiceprezes zarządu BRW. Najbogatszy na Lubelszczyźnie, ma w dyspozycji ponad 800 min zł! Jak to zrobił i dlaczego się ukrywa? Temat: "Sukcesy świadków Jehowy w życiu zawodowym" - grupa dyskusyjna: pl.soc.religia, data: 2002-08-21 05.54.06 PST. "Czy możliwe są jakieś bardziej znaczące sukcesy, np. zawodowe, wśród wyznawców religii, która przez wielu wytykana jest jako SEKTA i to w dodatku destrukcyjna, a ludzi przystępujących do SJ niektórzy oceniają niezbyt pochlebnie... Każdy wie w jaki sposób... Pomyślałem, że jeśli można się czymś poszczycić, to dlaczego tego nie zrobić. Każdy kto wie o takich przykładach może napisać. Na przykład znana w całej (chyba) Polsce firma meblowa z Biłgoraja o nazwie Black Red White produkująca i sprzedająca całkiem fajne meble należy właśnie do świadka Jehowy. Kilka miesięcy temu można było nawet o jej obrotach poczytać na Liście najbogatszych firm w Polsce publikowanej przez »Gazetę Wyborczą«. Chyba nie skłamię jeśli też dodam, że jakieś 50 proc. pracowników (produkcja i sprzedaż w sklepach firmowych BRW) należy właśnie do świadków Jehowy (...) Pozdrawiam, Wnikliwy do bólu Jan Raft". Wywołany do tablicy: Tadeusz CH., 58 lat. Właściciel meblowej potęgi Black Red White z Biłgoraja. Najbogatszy człowiek na Lubelszczyźnie. 12 na liście stu najbogatszych Polaków tygodnika "Wprost". Od roku 1999 awansował o 14 oczek. Jego majątek szacuje się dzisiaj na 810 min zł! Elegancko zrugany Znajomi i mieszkańcy rodzinnego Chmielka mówią o nim Tadek. W Gminnym Domu Kultury w Łukowej podobno do dziś stoją meble, które wykonał w swej stodole. Rok temu jeden z jego kontrahentów opowiadał w reportażu "Kroniki Tygodnia" (zamojski tygodnik): "Pierwsze meble robił ręcznie. Potem konstruował maszyny. Sam wszystko wymyślał. Ostatnio przywieźli z Niemiec jakąś nowoczesną, bardzo drogą obrabiarkę. Inżynierowie głowili się, jak ją poskładać. Przyszedł Tadek, zakasał rękawy i ją poskładał. Powiedział, że to nie z instrukcją, ale na logikę trzeba było." CH. jest w swoim regionie darzony dużym szacunkiem. Nazwa firmy lub nazwisko milionera zwykle wywołuje na twarzy rozmówców (tych, którzy mieli - nawet pośrednio - kiedyś z nim do czynienia) jakiś błogostan. I zazwyczaj milczącą refleksję. - Black Red White? Tadek CH.! Pisze pan o nim? O! To ciekawe... Noo... Taaak... Bardzo porządny człowiek. Skromny, rozsądny i dobry. Będzie panu ciężko. "Tam" wszyscy strasznie są "za nim". - Gdzie? - No w Chmielku, Biłgoraju, w regionie. Kiedyś się nawet zapowiadało, że będę "z nimi" blisko, ale w końcu zrezygnowałem... Ale na własne życzenie. "Oni" byli w porządku - opowiada człowiek, który swego czasu planował współpracę z Black Red White. - Jaki jest Tadeusz CH.? Zna go pan? - Ja nie, ale znajomy... Pracuje tam. Mówi, że to niespotykanie skromny człowiek. Nic więcej nie wiem - niedoszły współpracownik BRW wpada w zadumę. Ciężko znaleźć kogoś spoza BRW, kto miał kiedyś - choćby wzrokowy - kontakt z Tadeuszem Chmielem. On sam jak ognia unika publicznych wystąpień i - przede wszystkim - mediów. Dwa lata temu miesięcznik "Profit" (nr 08/02) napisał o nim: "Fotografować się nie pozwala, wywiadów nie udziela". Obecność biznesmena z Chmielka w polskich środkach masowego przekazu ogranicza się do odredakcyjnych opisów bez autorskich wypowiedzi milionera. Nawet w rankingu "Wprost" nie ma jego zdjęcia. CH. tak pieczołowicie chroni prywatności, że o jego głębokim kamuflażu krążą opowiastki. Jedna z nich głosi, że razu pewnego zrugali go jego pracownicy, bo się pałętał po hali produkcyjnej w Biłgoraju. I gdyby nie wścibski charakter Małgorzaty Bzówki, reporterki "Kroniki Tygodnia", być może nie znalibyśmy nawet prostej charakterystyki postaci bogacza anonima spod Biłgoraja. Z jej relacji wynika, że to człowiek o szczupłej, wysportowanej sylwetce. Skromnie, ale elegancko ubrany. No i te skarpetki - doskonale dopasowane do koloru spodni, nawet w czasach, gdy biznesmeni chodzili w tych z białego frotte... Przyjemny, niski głos. Tak zapamiętała go przed laty, gdy - jak pisze - "fartem" wraz z redakcyjną koleżanką udało jej się wejść do zakładów Black Red White i przez chwilę z nim pogadać. Rok temu, kiedy pisała reportaż o "Blacku" (tak potocznie nazywa się firmę CH.), już nie było tak łatwo. Z dużym trudem zdobyła numer jego komórki. Ale CH. na zadane pytania nie odpowiedział. Podobny PR najczęściej stosowali jego dyrektorzy i najbliższa rodzina. "Nie będę nic mówić na temat syna. Pytajcie ludzi, oni wiedzą najlepiej" -nie chciała z nią również rozmawiać matka Tadeusza CH.. Żadnych skojarzeń Piątek. Południe. Główna siedziba Black Red White przy ulicy Krzeszowskiej 63 w Biłgoraju. Budynek prostokąt - nic szczególnego. Wewnątrz sterylnie, skromnie, świeżo. Robert Sołowij, zastępca dyrektora ds. marketingu i reklamy Black Red White, spokojnie prowadzi na spotkanie z przedstawicielami zarządu spółki. W gabinecie czekają: Robert Skwarek, wiceprezes (młody, milczący, lekko spięty), i Marek Pokarowski, też wiceprezes (starszy, wygadany) - ten od razu przejął inicjatywę: - Skąd pan wynalazł te pytania? - Każda firma ma coś w sobie. W waszym wypadku okazało się, że to wyznanie... - A zgodzi się pan ze mną, że kluczem do sukcesu każdej firmy są przede wszystkim ludzie!? - Zgodzę się. - I ma pan rację! Przyczyną naszego sukcesu są ludzie! Schodząc na temat wyznania, trzeba by go krótko uciąć. Nie ma sensu się rozwodzić! Ech! To sprawy natury prywatnej. Oczywiście, jeżeli ktoś jest na świeczniku, czyli polityk, artysta, biznesmen, no to się i pisze... Ale wszystkie informacje, które pan zdobył, musimy zdementować! To mity! Oprócz tego, że główny akcjonariusz jest takiego wyznania, a nie innego... I tu nie ma sensu zaciemniać rzec zywistości... Nigdy jednak w historii naszej firmy kryteria wyznaniowe nie miały znaczenia! - I nie mają - bąknął Robert Skwarek. - Wręcz odwrotnie! Istnieje niepisany zakaz kierowania się tego typu kluczem! Z prostej przyczyny: by nikomu nie dać asumptu do jakichś domniemywań! Zdajemy sobie sprawę, że różne mity krążą... Dlatego je dementujemy: w działalności gospodarczej nie kierujemy się względami ani wyznaniowymi, ani ideologicznymi, ani politycznymi! Unikamy jakichkolwiek skojarzeń! - mruga okiem prezes Pokarowski (taki tik nerwowy). - Czy to z powodu wyznania pan CH. unika mediów, nie pokazuje się publicznie, nie obnosi się ze swoim bogactwem? - Myślę, że nie. To znaczy... Po części, na pewno tak. Ale nie jest to istotą sprawy. Jest, jaki jest. Wie pan, ja na przykład pochodzę z tej samej wsi co pan CH. - 20 km stąd. Stamtąd się wywodzimy i... Nie znamy wielkiego świata! Nie brylujemy na salonach! I nas to wcale nie pociąga! - I mimo to dobrze wam idzie... - Nie mimo to! Właśnie dlatego! Bo gdybyśmy chcieli robić biznesy dzięki układom, przypodobaniu się politykom, to co wtedy musielibyśmy zrobić? Właśnie brylować gdzieś tam w Warszawie. A my robimy wszystko dzięki ciężkiej pracy. Wyłącznie! A pan CH.? Powtarzam: jaki jest, taki jest... Nie jest człowiekiem światowym, bo nie urodził się na salonach - tak? Od dzieciństwa na nich nie bywał i prawdopodobnie nie jest mu to dzisiaj potrzebne. - I to wszystko? - I to wszystko. Wielce niechętni Od 5 maja 2004 r. staraliśmy się umówić na spotkanie z właścicielem i władzami spółki Black Red White. Po kilku tygodniach przepychanek z szeregowymi pracownikami, nawiązaliśmy kontakt z Robertem Sołowijem, zastępcą dyrektora ds. marketingu i reklamy Black Red White. Zapewnił, że o wszystkim poinformuje "górę" i oddzwoni. Nazajutrz okazało się, że niestety, Tadeusza Chmielą nie ma obecnie w kraju, za to chęć spotkania się wyraził Stanisław B., prezes zarządu spółki. Pozostała kwestia daty - bo "prezes jest bardzo zajęty, proszę czekać na telefon". I tym razem Robert Sołowij dotrzymał słowa - zadzwonił... Z wiadomością, że prezes B. - jednak - niechętnie rozmawia z mediami. Chodzi o ochronę prywatności. - To nici ze spotkania? - Nie. Proszę przyjechać do Biłgoraja! Odpowiem - w miarę możliwości - na wszystkie pytania. Tylko muszę się przygotować... Proszę je przysłać - uprzejmie poprosił wicedyrektor Sołowij. 28 maja trafił do niego list: "Dzień dobry, Polski kapitał, efektywny styl zarządzania, świetne wyniki finansowe i to »coś« wyjątkowego, co decyduje o sukcesie firmy. (...) W przypadku Black Red White tym »czymś« wyjątkowym jest - nazwijmy to - charakter wyznaniowy firmy. Pan Tadeusz CH. - właściciel firmy - jest świadkiem Jehowy, a i większość osób zatrudnionych w BRW to członkowie tej grupy wyznaniowej. W branży meblarskiej panuje przekonanie, że to duchowa dyscyplina, czystość i uczciwość (...) - cechy charakterystyczne i eksponowane przez Świadków Jehowy - decydują o sukcesie firmy. (...) szefowie BRW nie wynoszą się nad innych - ze względu na ochronę prywatności, a szczególnie wartości wyznawanej wiary. A szkoda, bo jak stwierdził jeden ze świadków Jehowy, jest się czym chwalić! Pytania: 1. Jak powstawała firma (skąd pomysł na produkcję mebli)? 2. Czy od początku budowano ją na bazie świadków Jehowy? 2. Zmiany w strukturze własnościowej firmy na przestrzeni lat - od powstania do dzisiaj. 3. Obroty spółki - jw. 4. Struktura zatrudnienia w BRW - w poszczególnych latach, udział procentowy świadków Jehowy. 5. Rozwój infrastrukturalny firmy - liczba zakupionych zakładów produkcji, powierzchni magazynów,wielkość produkcji w latach. 6. Jak BRW funkcjonuje w obecnych warunkach - jak wypada konfrontacja podstawowych zasad życia w zgodzie z wyznaniem Świadków Jehowy z brutalnym obrazem polskiej rzeczywistości gospodarczej? 8. Charakterystyka eksportu BRW w latach (kierunki ekspansji). 9. Plany rozwoju i strategii Black Red White w realiach unijnych. 10. Czym jest sukces biznesowy w życiu świadka Jehowy (na przykładzie Tadeusza CH.)? 11. Jak reagują partnerzy biznesowi BRW na wiadomość o "wyznaniowym" charakterze firmy (w Polsce i za granicą)? 12. Czy wyznanie ma znaczenie w doborze kontrahentów? 13. Czy w Polsce istnieją firmy prowadzone przez Świadków Jehowy, które władze spółki BRW mogłyby zarekomendować? 14. Czy BRW wspiera działalność misyjną? 14. Czy zarząd Black Red White - w formach zarządzania i w ogóle prowadzenia biznesu - czerpał wzorce z przedsięwzięć gospodarczych Świadków Jehowy w USA - jeżeli tak, to z jakich? 16. Czy pracownicy, zarząd i właściciele BRW spotykali się w Polsce z dyskryminacja wyznaniową - również na polu biznesowym?" Dwa dni po otrzymaniu korespondencji Robert Sołowij umówił spotkanie: Biłgoraj, 4 czerwca (godz. 12.00), główna siedziba Black Red White ("będą obecni przedstawiciele zarządu spółki"). Same superlatywy Black Red White to jedna z najdynamiczniej rozwijających się firm w Polsce. Wartość rynkowa jej kapitałów własnych wyceniana jest teraz na 925 min zł! Przychody ze sprzedaży - 975 min zł! Od kilku lat lider rodzimej branży meblowej - na I miejscu w rankingu branżowego miesięcznika "Meble Plus". 7 pozycja pośród 100 najcenniejszych firm prywatnych w Polsce - zestawienie "Businessman Magazine" z maja 2003 r. 77 miejsce wśród najcenniejszych polskich firm (klasyfikacja "Newsweeka" z kwietnia 2004 r.). Właściwie nie ma w polskich mediach biznesowego rankingu, w którym trzy kolory z Roztocza nie prezentowałyby się imponująco. Dumny jest z tego Janusz Rosłan, burmistrz Biłgoraja. Przyznaje: to szczęście mieć u siebie taką potęgę. BRW w samym Biłgoraju zatrudnia ponad 700 osób. A każda hala produkcyjna czy magazyn "Blacka" to podatek od nieruchomości, a zatem - dochody urzędu. Ostatnio firma chyba miała bardzo dobry rok, bo przyznała miastu darowiznę (450 tys. zł) - na remont mieszkań komunalnych, w których mieszkają najubożsi. Dzięki temu w 18 lokalach trwają prace. - O tej firmie złego słowa powiedzieć się nie da! Nie było żadnych afer, kapitał początkowy powstawał uczciwie. A o panu Chmielu? No cóż... Ma dużą wrażliwość społeczną. Nie miałem jeszcze okazji z nim porozmawiać. Ale - z tego, co wiem - jest człowiekiem bardzo skromnym. Dorobił się wszystkiego własnymi rękami - mówił burmistrz z przekonaniem. - BRW to firma świadków Jehowy... Uważamy, że warto o tym napisać. Co pan o tym myśli? Janusz Rosłan zaciągnął się papierosem: - Jestem człowiekiem tolerancyjnym, katolikiem: wyznanie jest nieistotne. Dla mnie świadek Jehowy jest takim samym partnerem, jak i każda inna osoba. Prywatnie mogę powiedzieć, że - porównując świadków Jehowy i katolików - zauważam, że świadkowie trzymają się razem. Widać u nich tę wspólnotę. Cały czas. My zapominamy, że jesteśmy wspólnotą także wychodząc z kościoła... Być może to odpowiedź na pytanie, dlaczego akurat firma świadków Jehowy odnosi sukcesy. Jeden drugiemu rzeczywiście pomaga. I jeszcze jedno: nie sądzę, by pan CH. kierował się kluczem wyznaniowym! W "Blacku" dominuje profesjonalizm - podkreślił zmieszany. A co w branży? Też różowo! Andrzej Piątkowski, szef ogólnopolskiej sieci salonów meblowych Domo Faber, uważa, że BRW to firma świetnie zarządzana. Choć nie jest bezpośrednio powiązany z "biłgorajskim tygrysem" (sprzedaje głównie produkty firmy matki - Adriana, jednego z największych w Polsce producentów mebli), kadzi "bez opamiętania". - Na szczęście nie musimy z nimi konkurować, tylko współpracujemy. Świetny marketing! Same superlatywy! Najbardziej ich cenię za perfekcyjną ocenę potrzeb klienta! - nie szczędzi komplementów Piątkowski. - Zna pan tajemnicę Tadeusza CH.? - Nie. Z BRW mam kontakt raczej poprzez średni menedżment. Ale, na pewno nie jest to ktoś przeciętny, skoro wymyślił Black Red White. Trzeba uszanować jego prywatność... Z szacunkiem do sukcesu trójkolorowej firmy podchodzi też Mirosław Tomczak, kierownik marketingu HM Helvetia Meble z Wieru-szowa - bezpośredniego konkurenta BRW. - Ciągle się zastanawiamy: jak oni to robią! Ja nie wiem! Może trochę niższa jakość? I taniej sprzedają? - docieka. Zapytany o charakter wyznaniowy "Blacka" odpowiada, że rzeczywiście dochodzą go takie słuchy - również o tym, że to amerykański kapitał. Słyszał to jednak od osób trzecich, więc nie może potwierdzić... - Ale coś w tym jest! - dodaje. Ramy wolności - To teraz zacznijmy od Adama i Ewy. Co było na początku? - W roku 1991 pojawiła się ustawa o działalności gospodarczej, można było rejestrować firmy. Wtedy powstała firma pod nazwą Black Red White. Ale sam pomysł produkcji mebli powstał dużo wcześniej. Pan CH. ma taką duszę troszeczkę... Jakby to nazwać? Artystyczną! - Był z zawodu stolarzem? - Nie. Ale takie predyspozycje miał - i ma do tej pory. W projektowaniu mebli, konstruowaniu, wymyślaniu nowych wzorów. Jeszcze za komuny zaczął prowadzić mały zakładzik. Potem czasy się zmieniły i można było rozpocząć działalność. Od 1991 roku firma działa jako Black Red White. Skąd nazwa? Z niczym się nie kojarzy. To było na zasadzie gry słów. Wtedy nasze wyroby łączyły kolory: czarny, czerwony i biały. I ktoś powiedział: jeżeli robimy meble z trzech kolorów, to nazwijmy je po angielsku. Nikt nie będzie wiedział, czy to firma krajowa, czy kapitał może zagraniczny? I tak zostało. Wtedy to było przecież na zasadzie wpisu do ewidencji gospodarczej - mówi Marek Pokarowski - już spokojny, Robert Skwarek - wciąż milczy. - I co dalej? Dlaczego spółka zaczyna się rozrastać? - Dwa kluczowe czynniki miały na to wpływ i wciąż mają: popyt (na rynkach wschodnich i w kraju) i ludzie! Proszę pamiętać, że te regiony są typowo rolnicze. Tutaj ludzie uprawiali dość intensywnie tytoń, który wymaga ogromnego nakładu pracy. Czyli byli przyzwyczajeni do ciężkiej roboty! A zatem jest rynek zbytu - wszyscy czekają na towar, no i ludzie są bardzo wydajni, szybko potrafią się przestawić z produkcji rolnej na produkcję mebli. To wszystko można dograć, by się rozwijać! - Jak? - Akumulacja zysku! Nieprzejadanie go! Inwestowanie w dobra kapitałowe! - To ile rocznie wydajecie na inwestycje? - Około 30 min USD. - A rynki europejskie - planujecie ekspansję? - Byliśmy tam i jesteśmy... - rzuca lakonicznie Skwarek. - A konkretniej? - Niemcy, Czechy, Słowacja, Węgry, Chorwacja, Austria, Francja... Po wejściu do Unii uproszczono procedury celne. Dzięki temu zmniejszają się koszty transportu, nasz towar będzie jeszcze tańszy. - Macie w ogóle jakieś problemy? - Co będę panu opowiadał? O branży? Że jak był popyt 2 miesiące temu, to wszystkim na rynku płyty wiórowej brakowało? Bez sensu! A w kraju? Wiadomo, jak jest... - śmieje się już rozluźniony Pokarowski. - Nie lubicie narzekać? - W naszej sytuacji narzekanie byłoby grzechem. Najważniejsze, by były zapewnione pewne ramy wolności osobistej i działalności gospodarczej. Rynek wszystko zweryfikuje! Bo jak sobie nie radzisz w biznesie, to zajmij się malowaniem obrazów. Może tam jest twoje miejsce? Nic na siłę! A swoją drogą... Wie pan, dlaczegośmy zarezerwowali dla was czas? Żeby udowodnić, że nie mamy nic do ukrycia! - rozkłada ręce Marek Pokarowski. - A ja w dalszym ciągu żałuję, że pana CH. nie ma. - Już mówiliśmy: jest skromnym człowiekiem! - Miejmy nadzieję, że naprawdę istnieje. - A ja mam przygotowaną taką formalną odpowiedź dla pana. Wie pan co? W spółce akcyjnej od prowadzenia rozmów biznesowych i reprezentowania interesów jest zarząd. Akcjonariusz? On wręcz nie ma nic do powiedzenia, prawda? Poszukujący Prezesi BRW poszli pracować: szukać nowych rozwiązań, strategii, budować sukces. Po fabryce - tuż obok niewielkiego biurowca - oprowadzał Robert Sołowij. Wszędzie porządek. Wszystko na swoim miejscu. Robotnicy w czerwonych uniformach, od czasu do czasu zerkali podejrzliwie sponad maszyn - pewnie mieli ochotę nas zrugać... Ciekawe? Może wtedy, gdzieś wśród nich stał zagadkowy Tadek i śmiał się w duchu z naszej bezsilności? A może kurtuazji? Osoba duchowna z parafii rzymskokatolickiej, do której należy Chmielek, powiedziała, że czasami nie warto przekraczać granicy prywatności ludzi - nawet milionerów. - Tadek? Ma własny świat. Wrażliwa dusza. Lepiej dać mu spokój... - Znacie się? (dziwny uśmiech) - Przecież to świadek Jehowy. - Ja bym się nie zgodził... - Jak to? - Jego rodzina to rzeczywiście świadkowie. Ale o nim powiedziałbym raczej: człowiek poszukujący... - A Black Red White? - Tam się nie liczy wyznanie! - oburzenie księdza wzbudziło proste skojarzenie. - Jak prezesi... - W biznesie nie ma sentymentów! Tam po prostu pracują profesjonaliści. Wielu dyrektorów "Blacka" widziałem w kościele - wzorowi katolicy! A dlaczego ta firma odnosi takie sukcesy? - No właśnie! - Bo tam się nie kradnie, wszyscy ciężko pracują i wiedzą, że zawsze mogą liczyć na Tadka. A że się nigdzie nie pokazuje? Że o firmie się mało mówi? A po co?! Żeby konkurencja miała co czytać? - zaskoczył - marketingowym podejściem do sprawy - duszpasterz. DANE O FIRMIE: BLACK RED WHITE SPÓŁKA AKCYJNA Prezes Zarządu: Stanisław B. Wiceprezesi Zarządu: Halina P. Robert S. Sławomir K. Marek P. Rada Nadzorcza: Wojciech W. Krzysztof Ż. Marzena CH. Tadeusz CH. Mirosław P. Kapitał: obecny - 183,8 mln zł poprzedni (do 31.12.2003) - 0,5 mln zł Struktura własności: Tadeusz CH. - 90% Marzena CH. - 5% Stanisław B. - 5% Obroty: 2001 - 816,5 mln zł 2002 - 888,8 mln zł 2003 - 974,8 mln zł 2004 - 79,2 mln zł (stan na luty 2004) |
Chciałbym serdecznie podziękować wszystkim, którzy wsparli nas przy organizacji IX Althingu - IX Festiwalu Wczesnośredniowiecznego w Braniewie. Jest nam bardzo miło, że nasza inicjatywa organizacji ciekawej historycznej imprezy cyklicznej spotkała się ze zrozumieniem i życzliwością, jesteśmy za to bardzo wdzięczni. Organizacja imprezy nie byłaby możliwa bez wsparcia finansowego, materiałowego i technicznego ze strony wielu różnych instytucji, firm, organizacji pozarządowych i osób prywatnych. Część z osób prywatnych wspierających naszą imprezę pragnie pozostać anonimowa, należą się im jednak również podziękowania. Sława Wam! Dziękuję szczególnie mocno tym, którzy pomagają nam od wielu lat, z roku na rok wykazując niesłabnące zrozumienie dla naszych potrzeb związanych z organizacją tej imprezy. Sława Wam! Chciałbym serdecznie podziękować Panu Burmistrzowi Henrykowi Mrozińskiemu, za wsparcie finansowe i organizacyjne imprezy. Dzięki wsparciu z Urzędu Miasta w Braniewie na festiwalu zagrały dwa zespoły muzyki dawnej, sfinansowane zostało także wyżywienie uczestników oraz większość nagród rzeczowych w konkursach. Pan Burmistrz był także honorowym patronem naszej imprezy. Podziękowania pragnę złożyć także Panu Wiceburmistrzowi Jerzemu Maziarzawi za oficjalne otwarcie festiwalu oraz Annie Kroczyk z Wydziału Promocji Miasta za wsparcie przy organizacji festiwalu od strony technicznej. Serdeczne podziękowania składam także Panu Staroście Leszkowi Dziągowi i Zarządowi Powiatu Braniewskiego za wsparcie finansowe i organizacyjne naszej imprezy. Dzięki wsparciu ze strony Starostwa Powiatowego sfinansowaliśmy część nagród oraz zabezpieczenie medyczne imprezy. Pan Starosta był także honorowym patronem naszego festiwalu. Tegoroczny Althing, podobnie jak poprzednie, odbywał się na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu Zatoka w Braniewie i serdecznie dziękujemy Sławomirowi Bielewiczowi za udostępnienie obiektu na którym odbywał się festiwal. Nadleśnictwo Zaporowo zapewniło nam wsparcie materiałowe w postaci drewna na konstrukcje i na opał, za co serdecznie dziękujemy Panu Nadleśniczemu Janowi Bobkowi. Dziękujemy także Panu Marianowi Drabińskiemu za drewno z tartaku w Chruścielu. Panu Mirosławowi Kapusto, sołtysowi wsi Szyleny, dziękujemy za możliwość zabezpieczenia naszych stołów i materiałów budowlanych do kolejnej imprezy. Dziękujemy Pani Marii Kasprzyckiej, dyrektor Muzeum Archeologiczno- Historycznego w Elblągu za ufundowanie nagród rzeczowych na turnieje łucznicze oraz Pani Annie Grzelak za ich przeprowadzenie. Podziękowania pragnę także złożyć Pani Naczelnik Pani Jolancie Skuratko oraz pracownikom Wydziału Oświaty, Kultury, Sportu i Promocji Powiatu za wsparcie organizacyjne. Współorganizatorem imprezy było Stowarzyszenie na Rzecz Młodzieży w Braniewie i Pani Małgorzata Dębicka. Serdecznie dziękujemy za wsparcie organizacyjne i merytoryczne przy pisaniu wniosków o dofinansowania. Panu Wojtkowi Ławrynowiczowi i Stowarzyszeniu Elbląg Europa dziękujemy za wsparcie merytoryczne i organizacyjne. Koszty ubezpieczenia imprezy sfinansował Pan Stanisław Jasina, właściciel firmy "Perfect"â Pośrednictwo Finansowe i Ubezpieczeniowe z Elbląga. Pan Jasina wsparł nas także finansowo. Dziękuję za wsparcie finansowe następującym firmom: "Trzeci Wymiar", "ARA"- Przedsiębiorstwo Automatyki Przemysłowej i Grupa "ARA", Przedsiębiorstwo Robót Drogowo Mostowych w Braniewie, "HYDRO- MAL", "Bransat", "Brat", "Oknoâ Plast", "Mir Trade", Ośrodek Szkolenia Kierowców "Lekcja", "Polfrost" OLFROST, Salonom Meblowym "Black Red White" przy ul. Rzemieślniczej i Armii Krajowej. Wsparcie materiałowe otrzymaliśmy od firm: "Janpol", "Escom" i "Folpap". Dziękujemy też portalowi Historycznemu histmag.org, Telewizji Elbląskiej, Telewizji Obywatelskiej, portalowi wm.pl, portalowi kultura.wm.pl, Dziennikowi Elbląskiemu, IKAT Gazecie Braniewskiej, które były naszymi patronami medialnymi. Szczególne podziękowania składamy przedstawicielom portalu histmag.org za przyjazd z drugiego końca Polski na naszą imprezę. Panu Rafałowi Zapadce (Burisleif) dziękujemy za pomoc w trakcie trwania imprezy przy organizacji turniejów, gier i zabaw, atrakcji dla publiczności. Gorące podziękowania składamy także Panu Stefanowi Uhrynowi, właścicielowi restauracji "Jakubowa" i hotelu "Warmia" dziękujemy za specjały na naszych stołach. Chleb otrzymaliśmy od "Piekarni Warmińskiej", Państwa Mirosława i Małgorzaty Ławrukajtis. Szkole Podstawowej nr 5 i Panu Dyrektorowi Jarosławowi Borysewiczowi dziękujemy za udostępnienie sceny, Pani Bożenie Turczyn, dyrektor Przedszkola nr 2 przy ul. Różanej za wsparcie gospodarcze oraz w postaci produktów spożywczych. Paniom Teresie Kasperek i Danucie Sielskiej dziękujemy za wsparcie w postaci produktów spożywczych. Karolowi Rzymowskiemu dziękujemy za nagrywanie Althingu, czas poświęcony na obróbkę materiałów oraz przygotowanie filmików, które zostaną zamieszczone w Internecie. Pani Beacie Andryskowskiej i firmie "Grawerton" dziękujemy za wydrukowanie zaproszeń oraz wygrawerowanie tabliczki na puchar. Panu Tomaszowi Sielickiemu dziękujemy za możliwość wypożyczenia nagłośnienia z BCK. Stowarzyszeniu "Lacrimosa" dziękujemy za udostępnienie pomieszczeń na terenie MOS, na czas trwania imprezy. Wspomogły nas panie: Jolanta Błażejewska, Teresa Walos, Alina Jędrzejczyk, Elżbieta Rzymowska i Edyta Skiba Oraz Panowie: Jakub Pietrzak, Mariusz Demkowicz, Jacek Kitta, Jarosław Sidorowicz, Marian Bąk, Krzysztof Kicmanik, Jerzy Charzyński, Jacek Paszkowski, Andrzej Skoczylas, Radosław Litwin, Włodzimierz Sikorski, Tadeusz Barycki, Józef Bartków, Jan Czupajło, Henryk Czupajło, Zdzisław Czupajło, Jan Hryniewicz, Bartłomiej Fita, Stanisław Sekuła, Dariusz Schulz, Zbigniew Dalak, Jarosław Polenik, Jan Stanuch, Wojciech Andrearczyk i Andrzej Moszczyński. Chciałbym podziękować także pracownikom Urzędu Miasta, Straży Pożarnej, Wodociągów Miejskich, MPEC, MOS i ABK. Wasza pomoc teraz, tak jak i w latach poprzednich, ułatwiła nam organizację festiwalu od strony formalnej, logistycznej i materiałowej. Szczególnie mocno w tym roku pragnę podziękować Wodociągom Miejskim w Braniewie za wsparcie logistyczne i dowóz materiałów na festiwal oraz Straży Pożarnej za pomoc przy zawieszeniu banerów. Równocześnie chciałbym podziękować wszystkim innym osobom, nie wymienionym tutaj, które pomogły nam przed festiwalem i w czasie jego trwania w jakikolwiek sposób. Cześć z nich chciała pozostać anonimowa, także niektórzy sponsorzy finansowi. Grzegorz "Thorfid" Lewko, główny organizator imprezy oraz Drużyna Wikingów Nidhogg z Braniewa |